W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 13034
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 498 razy
Otrzymał/a podziekowań: 554 razy
Status: Online

W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Epitet » 12 paź 2018 09:31

Polskie Radio Jedynka
W samo południe
W klubach i dyskotekach obowiązywał będzie Kodeks Selekcjonera
28.04.2011

link https://www.polskieradio.pl/7/473/Artyk ... lekcjonera

Nie chcą Cię wpuścić na imprezę?
Sprawdź, czy mają do tego prawo!

- Nie mam zielonego pojęcia, na jakiej zasadzie kluby decydują o tym, czy mnie wpuścić czy nie.
Klub tego nie określa, a pan przy wejściu również nie chce mi wyjaśnić kryterium selekcji – denerwuje się Kinga Wysieńska z Instytutu Spraw Publicznych.

Już po weekendzie majowym ma być inaczej.
Stołeczne władze chcą, żeby warszawskie kluby stworzyły "Kodeks selekcjonera", czyli ustaliły konkretne zasady wpuszczania na imprezę. Informacje o tym, np. w jakim stroju będzie można wejść na dyskotekę, mają trafić na strony internetowe.

Jak twierdzą urzędnicy, nowe przepisy położą kres dyskryminacji klientów.
- Każda osoba, która będzie chciała iść na daną imprezę, będzie wiedziała, jak ma się na nią ubrać – tłumaczy Karolina Malczyk-Rokicińska, Pełnomocnik Prezydenta Miasta ds. Równego Traktowania.

Nie wszystkie kluby podchodzą jednak do sprawy poważnie.
- To następny bubel, stworzony przez tych, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, jak funkcjonuje klubowa kultura życia miasta – mówi Tomasz Dudek, menedżer jednego z warszawskich klubów.

Praktyka pokaże, czy rzeczywiście nie usłyszymy już bezdyskusyjnego "wyroku":
Państwa nie wpuszczamy, państwo nie będą pasować do dzisiejszej imprezy…
(AK)

Aby wysłuchać reportażu Agnieszki Jas, wystarczy wybrać "Kodeks selekcjonera" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.


Biznes jest biznes.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Cyborg
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5528
Rejestracja: 03 cze 2016 15:52
Podziękował: 787 razy
Otrzymał/a podziekowań: 313 razy
Status: Offline

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Cyborg » 12 paź 2018 09:42

Epitet pisze:Biznes jest biznes.

Niewpuszczanie klientów do lokalu, którzy chcą tam zostawić swoje pieniądze, to ma być "biznes"?

Awatar użytkownika

Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 6120
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1229 razy
Otrzymał/a podziekowań: 518 razy
Lokalizacja: Łódzkie
Status: Offline

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Jan M. » 12 paź 2018 10:21

Prawo nasze, jest mgliste w tej materii.
Nie wolno dyskryminować.
Popełniłem na forum, wczoraj wątek w tej sprawie o nazwie: "Pracownik ochrony, porządkowy w obliczu dyskryminacji ?".

Na danej imprezie może być wymagany specjalny ubiór, bilet wstępu, karnet, zaproszenie.
Nie wpuszczą ( mogą nie wpuścić ) osób agresywnych, pijanych, posiadających broń lub inne niebezpieczne przedmioty.
https://youtu.be/Fo_ZcFB97ss -od 01:02

Awatar użytkownika

klansman
Podpułkownik
Podpułkownik
Posty: 1860
Rejestracja: 06 gru 2012 14:15
Podziękował: 31 razy
Otrzymał/a podziekowań: 302 razy
Status: Online

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: klansman » 12 paź 2018 10:58

Jak nie zapomnę to zrobię zdjęcie regulaminu jednego z klubów w Bielsku-Białej. Jest tam zakaz wejścia w dresie, białym obuwiu sportowym, bojówkach, glanach, bluzie z kapturem. Jest tego więcej, tyle zapamiętałem. Pisałem maila do dyrekcji tegoż klubu z prośbą o powód tych zakazów. Nie odpisali.

Awatar użytkownika

Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 6120
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1229 razy
Otrzymał/a podziekowań: 518 razy
Lokalizacja: Łódzkie
Status: Offline

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Jan M. » 12 paź 2018 11:24

Prawo wolnego rynku.
Wymóg na danej imprezie danego ubioru to nie dyskryminacja.

No chyba że niewpuścisz żyda za noszenie jarmurłki itp.
https://youtu.be/Fo_ZcFB97ss -od 01:02

Awatar użytkownika

Razorblade1967
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3536
Rejestracja: 18 paź 2011 19:45
Podziękował: 9 razy
Otrzymał/a podziekowań: 724 razy
Status: Offline

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Razorblade1967 » 12 paź 2018 14:08

Jan M. pisze:Prawo wolnego rynku.
Wymóg na danej imprezie danego ubioru to nie dyskryminacja.

W sumie racja... prawo wolnego rynku, ale i tak "trąca Misiem" bo... klient w krawacie jest mniej awanturujący się. [jezyk_oko]
To nie sztuka zginąć za Ojczyznę, sztuka spowodować by nieprzyjaciel oddał życie za swoją.

Awatar użytkownika

Cyborg
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5528
Rejestracja: 03 cze 2016 15:52
Podziękował: 787 razy
Otrzymał/a podziekowań: 313 razy
Status: Offline

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Cyborg » 12 paź 2018 14:17

Razorblade1967 pisze:
Jan M. pisze:Prawo wolnego rynku.
Wymóg na danej imprezie danego ubioru to nie dyskryminacja.

W sumie racja... prawo wolnego rynku, ale i tak "trąca Misiem" bo... klient w krawacie jest mniej awanturujący się. [jezyk_oko]

Taaa.. Potem, "po pijaku" ciągłną się za te swoje krawaty i tną piąstkami powietrze..
Bo już są zbyt "zmęczeni" nadmiarem wrażeń, ażeby trafić jeden drugiego..
"Misie jedne".. :lol:

Awatar użytkownika

klansman
Podpułkownik
Podpułkownik
Posty: 1860
Rejestracja: 06 gru 2012 14:15
Podziękował: 31 razy
Otrzymał/a podziekowań: 302 razy
Status: Online

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: klansman » 12 paź 2018 15:01

Tu nie chodzi o wymóg na daną imprezę ale o ogólny regulamin który obowiązuje codziennie. U nas było podobnie, lecz tych ograniczeń było mniej. Wtedy też nie dowiedziałem się komu przeszkadzają białe buty, albo w czym jest gorszy gość w bluzie z kapturem od tego bez kaptura.

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 13034
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 498 razy
Otrzymał/a podziekowań: 554 razy
Status: Online

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Epitet » 29 lis 2018 22:33

Ochroniarz mu złamał nos. Odpowie za to
Słupca
Michał Majewski
2018-09-12

– Najpierw nogą przewrócił uczestnika dyskoteki na podłogę, a potem kilkakrotnie uderzył go ręką w głowę, wskutek czego doszło do złamania kości nosa – prokurator opisuje zachowania ochroniarza z Faraona.

link http://www.slupca.pl/informacje/na-sygn ... wie-za-to/

Sytuacja, która najprawdopodobniej swój finał wkrótce znajdzie w sądzie miała miejsce w maju br. w dyskotece Faraon w Lądku.

Jak wynika z nagrań monitoringu, najpierw wśród uczestników imprezy wywiązała się szarpanina.
Ochroniarz interweniował, ale sytuacji do końca nie udało się opanować.
Po chwili uczestnicy szarpaniny swoją agresję skierowali wobec interweniującego ochroniarza.
Na nagraniach z monitoringu widać, jak za nim biegli.

W pewnym momencie doszło do konfrontacji między ochroniarzem i jednym z imprezowiczów.
Dla drugiego z nich zakończyło się to złamanym nosem.
Policja pod nadzorem prokuratury od trzech miesięcy wyjaśnia okoliczności zdarzenia.
Śledczy zebrali dowody, które pozwoliły im sformułować zarzut spowodowania naruszenia czynności narządu ciała na czas powyżej 7 dni.

– Najpierw za pomocą uderzenia nogą przewrócił tę osobę na podłogę, a następnie kilkukrotnie uderzył rękoma po głowie, wskutek czego doszło do złamania kości nosa – prokurator opisuje zachowanie ochroniarza.
Dochodzenie jeszcze trwa. Ochroniarz nie przyznaje się do winy.
Zarzucane mu przestępstwo zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Do sprawy wrócimy, gdy zawiśnie na wokandzie.`


Sprawa w Sądzie.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Cyborg
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5528
Rejestracja: 03 cze 2016 15:52
Podziękował: 787 razy
Otrzymał/a podziekowań: 313 razy
Status: Offline

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Cyborg » 30 lis 2018 07:01

Po chwili uczestnicy szarpaniny swoją agresję skierowali wobec interweniującego ochroniarza.
Na nagraniach z monitoringu widać, jak za nim biegli.

Mimo wszystko, jednak klientela też czasami "przegina".
I to często ci co chodzą na codzień "pod krawatem".

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 13034
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 498 razy
Otrzymał/a podziekowań: 554 razy
Status: Online

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Epitet » 30 lis 2018 07:17

Cyborg pisze:Mimo wszystko, jednak klientela też czasami "przegina".
I to często ci co chodzą na co dzień "pod krawatem".


Klient płaci i wymaga.
Chyba że za mało płaci.
A tego nie ocenia pracownik ochrony, a właściciel (manager) dający usługę zlecenia ochrony obiektu.

Dojdzie do tego że tak jak w Anglii tak samo w Polsce trzeba będzie mieć wpis na listę KPOF na ochronę lokalu i klubów.
Domorośli ochroniarze i selekcjonerzy dorobili się już swoich oddziałów szpitalnych a nawet kwater na cmentarzach.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Cyborg
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5528
Rejestracja: 03 cze 2016 15:52
Podziękował: 787 razy
Otrzymał/a podziekowań: 313 razy
Status: Offline

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Cyborg » 30 lis 2018 07:34

Epitet pisze:Dojdzie do tego że tak jak w Anglii tak samo w Polsce trzeba będzie mieć wpis na listę KPOF na ochronę lokalu i klubów.

Jestem "za".

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 13034
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 498 razy
Otrzymał/a podziekowań: 554 razy
Status: Online

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Epitet » 30 lis 2018 09:38

Spowiedź ochroniarza i selekcjonera w nocnych klubach
12.10.2013 rok

Kamil opowiada o tym, jak bawią się Polacy i dlaczego klub z selekcją ma być lepszy od lokalu z przypadkowymi gośćmi.

link https://www.papilot.pl/lifestyle/praca- ... ch-klubach

Gdzie bawi się dzisiejsza młodzież i nieco starsi?

Choć słynne domówki przeżywają swój renesans, dla wielu najlepszym miejscem jest wciąż ulubiony lokal.

W mniejszych miejscowościach są to przede wszystkim dyskoteki, na które wstęp ma dosłownie każdy chętny, a w miastach – coraz bardziej snobistyczne kluby, które selekcjonują swoich gości.
Kamil od kilku lat pracuje w takich miejscach.

Najpierw jako ochraniający cały obiekt i kontrolujący sytuację w środku, a dzisiaj jako bramkarz.

Choć sam woli, by nazywać go selekcjonerem.
Specjalnie dla nas, opowiada, jak wygląda życie nocne stolicy z drugiej strony.

Jakie grzechy najczęściej popełniają goście klubów?

Czy w takich miejscach rzeczywiście jest bezpiecznie, a selekcja to najlepszy sposób na udaną zabawę?

Jak bawią się Polacy i jak reagują, jeśli właśnie on zabroni im wstępu do środka?

Mój rozmówca jest doświadczonym pracownikiem tej branży, wiele wie, wiele sytuacji widział na własne oczy.
Jak sam twierdzi, przez lata wyrobił w sobie zmysł, dzięki któremu szybko i trafnie ocenia ludzi.
Zaczynam od najprostszego pytania – gdybym pojawiła się przed jego klubem, czy przeszłabym selekcję i mogłabym się bawić w towarzystwie wybrańców losu?


Przejdźmy więc do lokalu z wyższej półki, gdzie aktualnie rządzi mój rozmówca.
Nie spotkasz go tam co wieczór, bo jak twierdzi, w dni powszednie wpuszczać może byle amator i nie będzie afery.
Weekendy to najbardziej newralgiczny moment w tygodniu, bo wtedy do klubu próbuje się dostać najwięcej ludzi.
Zwłaszcza tych nieodpowiednich.
- Nie wiem, jak to działa, ale mam taką teorię...
Albo mieszkańcy najgorszych dzielnic wreszcie docierają do centrum i koniecznie chcą zasmakować w prawdziwej Warszawie, albo to przyjezdni z okolicznych wiosek.
Specjalnie się od siebie nie różnią.
Ten sam styl – napalone lolitki i koguciki, którzy pozują na najfajniejszych i najbardziej wyluzowanych ludzi w mieście.
A to tak naprawdę bieda do kwadratu – uważa Kamil.

- Kogo wpuszczamy, a kogo nie?
Mówiłem już, że mam do tego oko.
Kiedyś miałem opory przed takim szybkim ocenianiem nieznanych mi osób, ale teraz nie mam wyrzutów sumienia.
Klasę i styl wyczuwam podświadomie.

Mam trzecie oko, bez którego selekcjoner to żaden selekcjoner.

Chociaż przyznam, czasami czuję się jak pracownik rzeźni, do którego podjeżdżają na hakach sztuki mięsa, a on musi ocenić, czy to produkt pełnowartościowy, czy lipa, którą trzeba sprzedać na promocji.
Albo mamy do czynienia z szyneczką po 90 zł za kilogram, albo mielonką za 9,99 zł – śmieje się mój rozmówca.

Zasady selekcji nie są spisane w formie regulaminu.

Nie jest tak, że w takim stroju wejdziesz, a w takim nie, taki zegarek i buty zapewniają wstęp, a tańsze zamienniki dyskwalifikują.
Tak naprawdę wszystko zależy od wyczucia selekcjonerów.

A także znajomości.
- W pracy spotykam się z wieloma ludźmi, mam też swoje oczy i widzę, co się nosi na mieście, jak zachowują się ci z najwyższej półki. Podświadomie wyczuwam, że ten gość nie narobi nam syfu w środku, będzie się grzecznie bawił, a na dodatek zostawi w barze mnóstwo pieniędzy.
I o to właśnie chodzi.
Ma być bezpiecznie, a klub ma na tym jeszcze jak najwięcej zarobić.
Nie interesuje nas para w stylu dresiarz i jego głupia laska, bo co oni sobą reprezentują? - zastanawia się Kamil.

- Tacy ludzie mają tendencję do zabawy na krzywy ryj.

Od biedy zamówią sobie po jednym piwku, bo na więcej nie byłoby ich stać.
Zresztą, u nas w grę wchodzą raczej bardziej eleganckie alkohole.
Niektóre butelki są wycenione na kilka tysięcy złotych, więc normalny człowiek nie mógłby sobie pozwolić nawet na kroplę.
A skoro o tym mówię, to takich flaszek sprzedaje się w weekend nawet kilkanaście.
Wiadomo, że nie kupuje ich byle kto i nie wypija sam.
Ale jak przychodzi w eleganckim towarzystwie, to chce się pokazać.
Co z tego, że dana marka w sklepie kosztuje przynajmniej o połowę mniej.
W tym momencie nie liczą się koszty, ale to, żeby wyjść na kogoś lepszego – twierdzi.
facet

- Sorry, ale nie i nie bierz tego do siebie.
Teraz pracuję w klubie, w którym są jasne wytyczne dotyczące przede wszystkim wyglądu.
Dobrze ci z oczu patrzy, ale strój, chociaż bardzo ładny, nie pasuje do tego miejsca – Kamil nie pozostawia złudzeń.
Wszystko wskazuje na to, że mój piątkowy wieczór zakończyłby się jeszcze przed drzwiami modnego lokalu.
- Nie oszukujmy się, normalnie bym się nie tłumaczył.
Powiedziałbym „dziękujemy, może następnym razem” i tyle.
Często dochodzi do pyskówek, ale takie są efekty biforów (before party – rozgrzewka przed zabawą na mieście, najczęściej polegająca na wypiciu kilku drinków przed wyjściem do klubu – red.).
A wystarczy się dowiedzieć, kto ma tu wstęp i nie byłoby nieporozumień – tłumaczy Kamil.

Mój rozmówca wcześniej pracował w lokalu o nieco niższej renomie.
Takim przeznaczonym praktycznie dla każdego.
Tam nikt nie patrzył na strój i sposób bycia gości.
Właścicielom chodziło wyłącznie o jak najwięcej gości i jak najwyższy obrót za dany wieczór.
- Sam bawiłem się w takich miejscach, bo kto by mnie wpuścił do porządnego klubu...
Widzisz, jak wyglądam.
Nawet jeśli ubiorę się elegancko, to potrafię przestraszyć posturą i wyrazem twarzy.
Tak już mam.
Nigdy nie próbowałem przejść selekcji, bo ani mi nie zależało na towarzystwie pozerów, ani nie było mnie na to stać.
Ale jeśli są ludzie, którzy czują się dobrze wyłącznie w towarzystwie sobie podobnych, to dlaczego im tego nie umożliwić? - zastanawia się.

- Aktualny klub to na pewno nie jest oaza spokoju.

Większość ludzi zachowuje się przyzwoicie, ale zdarzają się mocne akcje.
A to i tak nic w porównaniu z tym, co widziałem w poprzednim miejscu.
Tutaj ktoś czasem wciągnie kreskę, a tam zdarzało się dawanie sobie w żyłę, kopulowanie w brudnym kiblu, mordobicia, najazdy policji.

Działo się...
Dalej uważam, że selekcja jest trochę snobistyczna, ale jednak życiowa.
Wolałbym się bawić w przewidywalnym towarzystwie, niż w takim cyrku.
Niektórzy ludzie w weekend zapominają o swoim rozumie i godności.
Zachowują się jak zwierzęta, które chcą tylko się nażreć, napić i zaliczyć.
Cokolwiek, co tylko się rusza – Kamil nie kryje swoich poglądów.

Nasz bohater nie lubi wracać do sytuacji sprzed lat, ale wreszcie udaje mi się go namówić na kilka pikantnych szczegółów z życia warszawskich imprezowiczów.
- To, co mnie najbardziej wkurzało, to zupełny brak klasy niektórych.
W tamtym klubie co drugi chłopak miał na sobie wyjściowe dresy, wyprasowane prawie w kant i koszulkę z głupim napisem.

Laski zakładały najkrótsze miniówki, do tego kozaki, a na twarzy jakieś brązowe plamy od samoopalacza.
To wcale nie jest widok z wiejskiej dyskoteki, bo w stolicy ludzie wcale się tak nie różnią.
Wielu miało też lepkie ręce.
Albo chwytali za wyposażenie lokalu, albo za koleżanki z parkietu.
Po każdym wieczorze liczyliśmy straty.
Czasami ginęła połowa zastawy.
Kradli szklanki, kieliszki, nawet serwetki z baru.
Wielki świat – ironizuje.

- Ale to i tak nic w porównaniu z tym, co się działo przed wejściem, albo w toaletach.
Na zewnątrz spotykali się goście, którzy posprzeczali się w środku.
Tam mogą sobie dać w pysk.
Pamiętam sytuację, kiedy jeden chłopak zarzucił drugiemu, że nieodpowiednio spoglądał na jego dziewczynę.
Mocno oberwał, prawie nos mu złamał, kiedy walił jego głową o elewację.
Zrobiłem tam porządek i byłem pewien, że to koniec ich zabawy.
Powiedzieli, że już sobie wszystko wyjaśnili, a tak naprawdę są dobrymi przyjaciółmi.
Ten atakujący złapał ofiarę pod rękę i weszli z powrotem.
Ładnie się bawili i nie było już żadnego problemu.
Najwyraźniej lubią sobie od czasu do czasu dać po przyjacielsku w pysk – śmieje się Kamil.

Mój rozmówca ma też wiele do powiedzenia na temat toalet.

Jak twierdzi, to tam toczy się prawdziwe życie nocne.
- Nie oszukujmy się, to nie był renomowany lokal, więc sprzątaczki przecierały podłogę przed wieczorem i następnego dnia.
Syf z całego wieczoru się tam zbierał i momentami nie najlepiej pachniało.
Niektórzy widocznie lubią takie klimaty, bo mało kto się tam załatwiał, a większość kopulowała.
Były sytuacje, kiedy wszystkie kabiny były zajęte i aż trzeszczało.
Grzecznie pukałem i nakazywałem zachowanie spokoju.
Dawałem im 2 minuty na wyjście.
W przeciwnym wypadku wyrwałbym drzwi z zawiasami i wyprowadził ich za fraki.
Na szczęście wszyscy grzecznie się słuchali – wspomina.

- Chyba nie muszę mówić, co się tam działo po zamknięciu.
Wszystko ubrudzone, nawet nie chcę wiedzieć czym.
Ale chyba chciałbym wiedzieć, ile dzieci zostało tam poczętych... - śmieje się Kamil.
- Wiadomo, że to głównie małolaty, bo kto dorosły przeżywa intymne chwile nad brudnym kiblem.
Wypraszaliśmy ich z łazienki i tyle.
Interwencja policji nie wchodziła w grę, bo zamknęliby nam interes.
Powiem tak – nie wszyscy goście byli pełnoletni.

Praktycznie nikt na to nie patrzył przy wejściu, a przy barze tym bardziej.
Obsługa miała sprzedać tyle i tyle alkoholu, a skoro ci starsi i bogatsi wynieśli się do innych miejscówek, to trzeba było przymykać oko. Nigdy nie mieliśmy kontroli, policja interweniowała tylko przed.

A, przepraszam, była jedna! BHP – uśmiecha się.

Kamil zarzeka się, że nigdy nie chciałby już wrócić do lokalu bez selekcji.
- Może jestem dziwny, ale dla mnie taka zabawa to żadna przyjemność.
Kiedyś bywałem, fakt, ale wydawało mi się to fajne.
Chlanie do rana, chętne dziewczyny, zupełny brak kontroli.
Jeśli jednak masz trochę klasy i kasy, to lepiej celować w kluby o wyższej renomie.
Tam też możesz dostać w twarz, ale to się zdarza bardzo rzadko.
No i nie musisz patrzeć na te wszystkie tanie dziewuchy i dresów napinających niedorozwinięte mięśnie.
To jest totalna tanizna i nikogo normalnego taka zabawa nie będzie cieszyła – twierdzi.

- Pamiętam faceta, który poprosił o szklaneczkę naszego najdroższego whisky.

Barman powiedział mu, że musiałby otworzyć nową butelkę.
To była niedziela, więc trudno będzie sprzedać resztę.
Facet wyciągnął kartę, zapłacił za całość, wypił jedną szklaneczkę i poszedł.
To był chyba najdroższy napój, jaki można sobie wyobrazić.
Kilka tysięcy za kilka kropli.
Nie chciał wziąć butelki ze sobą.
Wynoszenia raczej nie praktykujemy, ale tym razem barman nalegał.
Gość powiedział, że ma kilka takich samych w domu i tyle go widzieliśmy.
Rozumiem, że kogoś stać na takie gesty, ale to już wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Nawet nie miał komu zaimponować bo był sam – śmieje się Kamil.

Nasz bohater trochę się peszy, kiedy pytam o mocniejsze używki obecne w klubie.
Twierdzi, że nie ma tu miejsca dla dilerów.
Jeśli ktoś chce się w coś zaopatrzyć, to zrobi to na mieście.

I tam też skonsumuje, chociaż kilka razy przyłapał zbyt rozbawionych imprezowiczów na gorącym uczynku.
- Babka wciągała koks bezpośrednio z baru.
Desperatka, bo mogła chociaż wyjść do kibla.
Ale było jej już chyba wszystko jedno.
Od razu wzięliśmy ją za fraki i wyprowadziliśmy z klubu.
Barman opowiadał, co się działo w międzyczasie.
Chciał zetrzeć resztki proszku ścierką, ale ubiegła go jakaś inna dziewczyna.
Położyła głowę na blacie i zaczęła wciągać wszystko, co tylko znalazła.
W życiu nie słyszałem o większym upodleniu – wspomina.

- Co do samej selekcji, to temat rzeka.

Chyba nie jest tajemnicą, że mamy swoich zaufanych gości, których wpuszczamy bez kolejki i sprawdzania.
Najczęściej wchodzą bocznym wejściem, ale jak chcą się popisać, to idą tam, gdzie stoi cała reszta.

Szaraczki czekają jak na zbawienie, a oni włażą jak do siebie.
Chętnie bym kogoś takiego zatrzymał i nie wpuścił, ale skoro mam nakaz szefostwa, to co ja mogę.
A jeśli chodzi o tych nieznanych, to czasami bywa krępująco.
Są dni, kiedy odsyłamy jednego za drugim.
Ostatnio przez pół godziny nie wpuściliśmy nikogo.
Nie wiem co to było.
Chyba jakaś wycieczka z Radomia, czy coś – uśmiecha się.

Mój rozmówca przeszedł długą drogę.

Od osiłka, który miał za zadanie temperować zachowanie „najzwyklejszych” gości, aż do selekcjonera, który decyduje o tym, kto może bawić się w elitarnym lokalu.
Dzisiaj mięśnie i słuszna postura nie przydają się już w praktyce.
Grzecznie spogląda na delikwenta i albo zaprasza go do środka, albo grzecznie dziękuje.
Ocenianie gości wciąż wzbudza spore emocje, ale sam twierdzi, że to koniecznie.
W przeciwnym wypadku każdy lokal, nawet w stolicy, przypominałby wiejską dyskotekę...


Dobrze posłuchać co selekcjoner ma do powiedzenia w sprawie ochrony obiektu.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 13034
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 498 razy
Otrzymał/a podziekowań: 554 razy
Status: Online

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Epitet » 30 lis 2018 09:46

Awantura i nóż w gorzowskiej dyskotece
11 listopada 2018

Agresywny i pijany mężczyzna miał zrobić awanturę w jednym z klubów przy ul. Chrobrego w Gorzowie.
Mężczyzna miał przy sobie nóż i ranił nim inną osobę.
Poszkodowany doznał przecięcia ręki i palców.
Sprawą zajmuje się policja.

link http://gorzowianin.com/wiadomosc/12449- ... otece.html

W nocy z soboty 10 listopada na 11 listopada w klubie przy ul. Chrobrego w Gorzowie miało dojść do niebezpiecznego zdarzenia z użyciem noża.

Informacje w tej sprawie otrzymaliśmy od naszych czytelników.
- W nocy w dyskotece na Chrobrego była afera.
Jakiś mężczyzna latał po klubie z nożem i kogoś miał zranić – napisał czytelnik Dawid.
- Jakiś Ukrainiec pociął ludzi w klubie – napisał z kolei pan Patryk.

Zdarzenie potwierdza Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie, że w jednym klubów do grupy osób miał podejść mężczyzna z nożem.
Doszło tam prawdopodobnie do szarpaniny, a osoba która złapała za nóż, aby się bronić została skaleczona w rękę.
Na miejscu pojawili się policjanci, niestety osoby które brały udział w zdarzeniu i mogły wskazać sprawcę były nietrzeźwe.
Mamy sporządzoną dokumentację, czekamy aż osoby, które brały udział w tym zdarzeniu wytrzeźwieją i zgłoszą się do nas.
Ponieważ jest to przestępstwo ścigane po zgłoszeniu.
Oczywiście policjanci prowadzą swoje działania operacyjne.
Będziemy sprawdzać czy doszło w tym przypadku również do innych zachowań, które mogłoby wyczerpywać znamiona innych przestępstw – komentuje Grzegorz Jaroszewicz z zespołu prasowego
.

Jak udało się dowiedzieć portalowi gorzowianin.com - ten sam agresywny mężczyzna był wcześniej w dyskotece przy ul. Mostowej, jednak ochroniarze wyrzucili go z lokalu.
Dlatego też poszedł do kolejnego klubu i tam zrobił zrobił awanturę.


Według relacji ochroniarzy był to obywatel Ukrainy, który był wpływem alkoholu.

Natomiast mężczyzna, który został zraniony nożem nie doznał poważnych obrażeń – były to przecięcia ręki i palców.
Wszystkie osoby, które brały udział w tym zdarzeniu były pod wpływem alkoholu.
Nikt w tej sprawie nie został zatrzymany.


Pokazany jest klub, gdzie interweniowali ochroniarze i gdzie nie interweniowali.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 13034
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 498 razy
Otrzymał/a podziekowań: 554 razy
Status: Online

Re: W klubach i dyskotekach miał obowiazywać Kodeks Selekcjonera. Jak dzisiaj jest. Warszawa

Postautor: Epitet » 01 gru 2018 10:33

Kraków.
27-latek pobity przez ochroniarzy w klubie.
Policja szuka świadków

Poniedziałek, 19 listopada 2018

link https://www.wprost.pl/kraj/10169427/kra ... adkow.html

Krakowska policja prosi o pilny kontakt osoby, które były świadkami pobicia 27-latka w krakowskim Hush Live.

Mężczyznę zaatakowali ochroniarze klubu.

Do zdarzenia doszło 28 października 2018 roku w Krakowie.
Policjanci po odebraniu zgłoszenia pojawili się przed jednym z krakowskich klubów, gdzie zastali leżącego, nie dającego oznak życia mężczyznę.
Z ciężkimi obrażeniami został przetransportowany do jednego z krakowskich szpitali.
Policjantom udało się ustalić wstępny przebieg zdarzenia.
Z zebranych informacji wynikało, że poszkodowany 27-latek przebywał wcześniej w lokalu Hush Live i tam został pobity przez pracowników ochrony klubu.

Zatrzymania w sprawie

W kolejnych dniach zatrzymano 6 mężczyzn w wieku od 21 do 46 lat

Prokuratura Rejonowa Kraków-Śródmieście Zachód wszczęła śledztwo w sprawie pobicia.
Pięciu zatrzymanych rzekomych sprawców to pracownicy ochrony klubu Hush Live oraz innych pobliskich lokali.
Usłyszeli zarzuty udziału w pobiciu ze skutkiem w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Trafili do tymczasowego aresztu.

Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.

2 listopada 2018 roku zatrzymano kolejną osobę w tej sprawie.
Kobiecie przedstawiono zarzut pomocy sprawcom przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej.
Grozi jej 5 lat pozbawienia wolności.
Policja apeluje do wszystkich świadków zdarzenia o kontakt pod numerem telefonu 12 61 57 711 lub 997.


Inne media:



Poniedziałek, 19 listopada 2018,
Policja szuka świadków pobicia mężczyzny w klubie przy ul. św. Tomasza


Do zdarzenia doszło 28 października.
Około godziny 2 w nocy policjanci zostali powiadomieni o pobiciu, gdy pojawili się przed klubem Hush Live zastali leżącego, niedającego oznak życia mężczyznę i załogę pogotowia ratunkowego, która udzielała mu pierwszej pomocy.
Okazało się, że poszkodowany 27-latek przebywał w lokalu Hush Live i tam właśnie został pobity przez pracowników ochrony klubu. Mężczyzna z ciężkimi obrażeniami został przetransportowany do jednego z krakowskich szpitali.

link https://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/k ... w-tomasza/

Już po wstępnych przesłuchaniach wytypowano sprawców brutalnego pobicia i zatrzymano 6 mężczyzn wieku od 21 do 46 lat podejrzewanych o to pobicie, a prokuratura wszczęła śledztwo.

Pięciu z zatrzymanych sprawców (pracownicy ochrony klubu Hush Live jak i innych lokali) usłyszało zarzuty udziału w pobiciu ze skutkiem w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Sąd zastosował wobec nich jeden z najsurowszych ze środków zapobiegawczych - tymczasowy areszt.
Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.

2 listopada 2018 roku zatrzymano kolejną osobę w tej sprawie, kobietę, której przedstawiono zarzut pomocy sprawcom przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej – za co grozi 5 lat pozbawienia wolności.

Policja apeluje do wszystkich świadków tego zdarzenia o PILNY kontakt pod numerem telefonu 12 61 57 711 lub 997.

KWP/bp


Kolejny przykład kiedy siła fizyczna pracowników ochrony lokalu bierze górę nad rozumem.
10 lat to jest dobry okres czasu na dokonanie przemyśleń i refleksję nad dokonaniami.
Rozumowanie, że Pracownicy ochrony "wyrywali chwasty z parkietu" nie trafia mi w żaden sposób do przekonania.
Jak mogę z duża dozą prawdopodobieństwa przypuszczać Sąd też zapewne nie podzieli tej filozofii życiowej ochroniarzy.

Agencja ochrony z której są ci pracownicy ochrony jest czysta jak łza.
Po prostu kryształ.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Wróć do „Imprezy Masowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości