Zatrudnił się w zewnętrznej firmie i pracuje w placówce szpitalnej jako ochroniarz. Gorzów Wielkopolski

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14954
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 522 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Zatrudnił się w zewnętrznej firmie i pracuje w placówce szpitalnej jako ochroniarz. Gorzów Wielkopolski

Postautor: Epitet » 31 sty 2020 20:32

Losy pracownika ochrony.

Cud?
Być może.
Choć lekarze ze szpitala w Gorzowie Wielkopolskim mówią raczej o "bardzo pożądanym skutku ubocznym".
Pacjent, który trafił do placówki z urazem biodra po wypadku, podczas leczenia zgłosił opiekunom bardzo nietypowy objaw - zaczął widzieć na oko, które ponad 20 lat temu odmówiło mu posłuszeństwa.

link https://tvn24.pl/poznan/gorzow-wielkopo ... ro-3635490

Wypadek drogowy, o którym mowa, miał miejsce dwa lata temu.

Pan Janusz trafił do Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim po tym, jak potrąciło go auto.
Jednak nie spodziewał się, że lekarze z placówki będą mogli się pochwalić podwójnym sukcesem w leczeniu pacjenta.

Działania (nie)pożądane leków?

- Pacjent został skierowany na oddział ortopedyczny celem dalszego leczenia.
Lekarze stwierdzili uszkodzenie biodra i z tego powodu został hospitalizowany - mówi Agnieszka Wiśniewska, rzeczniczka gorzowskiego szpitala.

- Leczenie uszkodzonego biodra jest długotrwałe, pobyt pana Janusza trwał dosyć długo.
Okazało się, że nastąpił bardzo pożądany skutek uboczny.
W trakcie pobytu pacjent zaczął odzyskiwać wzrok, którego nie miał przez ponad 20 lat - relacjonuje Wiśniewska.
Przed wypadkiem był praktycznie niewidomy - jednym okiem słabo dostrzegał kontury, drugie pozostawało niesprawne.

Po wypadku uległo poprawie to pierwsze.

Jak to możliwe?
Jak na razie nikt nie jest w stanie dać konkretnej odpowiedzi.
Jak przekazuje rzeczniczka szpitala, na korzyść pana Janusza mogła zadziałać kombinacja leków, którą podawano mężczyźnie przy okazji jego pobytu na oddziale ortopedycznym.
- Cieszymy się bardzo, że przez przypadek, może trochę niechcący, udało się znacząco wpłynąć na komfort życia pana Janusza - podkreśla Wiśniewska.

Dziś pracuje w tym samym szpitalu

Pacjent został wypisany do domu, ale w pewnym sensie pozostał w szpitalu do dziś - zatrudnił się bowiem w zewnętrznej firmie i pracuje w placówce jako ochroniarz.
- Swoje usługi świadczy w budynku, w którym znajduje się nocna i świąteczna pomoc lekarska, ma kontakt z pacjentami, ze szpitalem. Tak się cieszy z odzyskania wzroku, że jest bardzo pomocny - mówi rzeczniczka placówki.

ww/ks


Nadzieja umiera ostatnia.

Historia jest opisana na tym portalu:

Niesamowita historia pana Janusza z Gorzowa
[film]
30 stycznia 2020 rok

Pan Janusz z Gorzowa od młodych lat był praktycznie niewidomy.
Mężczyzna stracił wzrok w jednym oku, natomiast w drugim dostrzegał jedynie kontury i mocne światło.
Wszystko zmienił wypadek do którego doszło dwa lata temu.
Kiedy pana Janusza potrącił samochód, ten odzyskał wzrok w lewym oku.

link https://gorzowianin.com/wiadomosc/14483 ... -film.html

Problemy pana Janusza ze wzrokiem zaczęły się kiedy miał 14 lat.
Wszystko z powodu alergii.
Natomiast w wieku 18 lat mężczyzna przeszedł operację siatkówki.
Niestety operacja nie powiodła się i jako nastolatek stracił wzrok w prawym oku.
Lewe cały czas widziało, ale niezbyt dobrze.
Pan Janusz dostrzegał wyłącznie mocne światło i kontury.
Coś co dla innych byłoby tragedią, dla pana Janusza stało się nowym etapem życia.
Mężczyzna został w 2018 roku potrącony przez samochód i od tamtej pory zaczął widzieć dobrze na lewe oko.

- Stałem przed przejściem dla pieszych i czekałem aż młoda kobieta przejedzie swoim autem.
W pewnym momencie wyleciał jej telefon z ręki, więc się schyliła i skręciła kierownicą.
Wtedy zjechała na krawędź chodnika i mnie potrąciła.
Uderzyłem głową o maskę samochodu.
Ta młoda kobieta wyszła z samochodu i zapytała się czy wszystko jest dobrze.
Nie potrafiłem wtedy odpowiedzieć na to pytanie.
Dziewczyna była przestraszona i po chwili stwierdziła, że przecież nic się nie stało.
Wsiadła do samochodu i odjechała.
W pobliżu nie było nikogo, nie miałem żadnych świadków.
Wróciłem do domu – wspomina Janusz Góraj, mieszkaniec Gorzowa.

Mężczyzna obudził się w nocy z silnymi bólami.
Chciał wezwać karetkę do domu, ale pogotowie odmówiło wysłania karetki, więc pan Janusz musiał sam dotrzeć do szpitala.
Jak tylko trafił do gorzowskiego szpitala przy ul. Dekerta, przeszedł gruntowne badania i okazało się, że potrzebna jest operacja, ponieważ została uszkodzona proteza w stawie.
Jednak dużo szokujące dla mężczyzny było to, że cztery dni po wypadku zaczął lepiej widzieć na lewe oko.

- Jak leżałem na ortopedii radość była niesamowita, że końcu dobrze widzę. Lekarze byli zdziwieni tą moją poprawą wzroku i nie potrafili tego wytłumaczyć.
Kiedy wyszedłem ze szpitala poznawałem ludzi na ulicy, mogłem zobaczyć rejestracje samochodów czy po prostu przeczytać smsa w telefonie.
Moje życie się zmieniło – opowiada pan Janusz.
Niedługo po operacji i tym, jak opuścił szpital, postanowił znaleźć pracę.

Mężczyzna poszedł do firmy Hercules, wspomina że zrobił to będąc jeszcze o kulach.
Ku jego zdziwieniu został przyjęty do pracy, a od kierownika usłyszał, że spadł im z nieba, bo potrzebują osoby do pracy, która siedziałaby przy monitoringu.
Tak pan Janusz najpierw trafił do hotelu dla pielęgniarek, a teraz pracuje jako ochroniarz w gorzowskim szpitalu.

- Chociaż widzę już na lewe oko, to ta niepełnosprawność wciąż u mnie jest.
Dlatego chciałbym, aby inne niepełnosprawne osoby nie poddawały się, nie zamykały się w czterech ścianach, ale aby zmieniły swoje życie, a przede wszystkim aby stawiły czoło swoim problemom.
Jeżeli ja do czegoś takiego doszedłem, to każdy tak będzie potrafił – podkreśla pan Janusz.


Historia pouczająca.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Wróć do „Dyskusje PSPO”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości