Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 15265
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 527 razy
Otrzymał/a podziekowań: 593 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 29 maja 2020 12:06

Tutaj akurat poszukiwacza trafili na nielegalnej działalności.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 15265
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 527 razy
Otrzymał/a podziekowań: 593 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 08 cze 2020 10:43

Zaskakujące odkrycie pod Szczecinem. Nie tego szukali
08.06.2020 rok
PG

Sensacyjnego odkrycia dokonali poszukiwacze z kołobrzeskiej grupy Parsęta.
W poniemieckim okopie z czasów II wojny światowej znaleźli srebrną czarę, która mogła należeć do... cara Aleksandra III.
Jakim cudem się tam znalazła?

link https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/po ... spartandhp

Tropiciele tajemnic historii przeszukiwali pola w pobliżu Żydowiec, osiedla w prawobrzeżnej części Szczecina.
To właśnie tam w czasie wojny niemieccy żołnierze bronili się przed nacierającą Armia Czerwoną.
Poszukiwacze mieli nadzieję odnaleźć niemiecki samolot.
– Według przekazów miejscowej ludności samolot rozbił się tam w czasie walk – opowiada Michał Morczyński, członek grupy Parsęta.

– Zamiast wraku w okopie na głębokości około metra znaleźliśmy srebrne naczynie sprzed ponad stu lat.

Prawdopodobnie jest to rosyjski kowsz, czyli czara do picia alkoholu.
Znalezisko trafiło do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Jego dyrektor nie kryje zaskoczenia, że taki skarb znalazł się w jego rękach.
– Z oznaczeń wynika, że czara została wyprodukowana przed 1918 r. w fabryce braci Graczew w Petersburgu, dostarczającej wyroby na carski dwór.
Być może należała do cara Aleksandra III.
Jeśli okaże się to prawdą, to znalezisko jest wprost bezcenne – mówi dyrektor muzeum Aleksander Ostasz.
W jaki sposób czara znalazła się w okopie i kto ją tam zgubił?
– Można przypuszczać, że została zagrabiona przez żołnierzy którejś armii – dodaje muzealnik.

Historycy próbują rozwikłać zagadkę cennego przedmiotu i poznać jego losy.


Tutaj pokazany jest przykład legalnych poszukiwań tzw. skarbu.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 15265
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 527 razy
Otrzymał/a podziekowań: 593 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 24 cze 2020 12:04

Czy znalazca skarbu może liczyć na nagrodę ze strony państwa?

Tak, ale o jej przyznaniu oraz wysokości zdecyduje Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Ustawa określa jej maksymalną wysokość na 25-krotność średniego wynagrodzenia, czyli ok. 80 tys. zł brutto.
Najwyższa nagroda wypłacona jednak z tego tytułu wyniosła jak dotąd 30 tys. zł.

link https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Sr ... 49725.html
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 15265
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 527 razy
Otrzymał/a podziekowań: 593 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 24 cze 2020 12:19

Dolnośląskie. Skarb 40 srebrnych i złotych monet z XV wieku
Przez Zwiadowca Historii (Bartłomiej Stój)
-Maj 15, 2020 rok

Skarb odkryty przypadkowo i zgłoszony przez młodego pasjonata historii do muzeum w Lubaniu wychodzi na światło dzienne!
Czekaliśmy ponad rok by ujawnić tą informację w związku z koniecznością przebadania miejsca odkrycia – dziś jako pierwszy mam przyjemność przybliżyć Wam tą historię.

link https://www.zwiadowcahistorii.pl/dolnos ... lko-u-nas/

14 lutego 2019 roku na wysokości wsi Wyręba przy drodze Lubań-Zgorzelec, Przemysław Szyndlarewicz odkrył przypadkowo kilka starych monet, o czym poinformował służby konserwatorskie.

Zabytki znaleziono na wschodnim skraju lasu białogórskiego, przy dawnym szlaku handlowym Via Regia.
W miejscu odkrycia Muzeum Regionalne w Lubaniu przeprowadziło badania archeologiczne.
Łącznie odkryto 40 monet w tym 5 złotych.
Ustalono, że monety pochodzą z wtórnie rozproszonego skarbu, ukrytego w czasie najazdów husyckich w 1431 roku.


Znalezisko zostało zgłoszone.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 15265
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 527 razy
Otrzymał/a podziekowań: 593 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 21 sie 2020 09:12

Odnalazł skarb sprzed 3 tys. lat! Poszukiwacz z Głogowa opowiedział nam o swoim znalezisku. ZDJĘCIA
KACPER CHUDZIK
19 sierpnia 2020 rok

Niedzielna wycieczka z detektorem metali zakończyła się historycznym odkryciem.
Pochodzący z Głogowa na Dolnym Śląsku Mariusz Stępień (obecnie mieszkający w Edynburgu) odnalazł wyjątkowy skarb z epoki brązu.
Od kilku dni mówi o nim nie tylko cała Wielka Brytania.
O artefaktach sprzed 3000 lat piszą już na całym świecie.
W tym tygodniu odwiedził rodzinne miasto.

link https://glogow.naszemiasto.pl/odnalazl- ... c1-7849269

Mariusz Stępień spacerował z detektorem po polu w okolicach miejscowości Peebles w Scottish Borders. Wraz ze znajomymi - Tomaszem i Dariuszem uzyskali pozwolenie na poszukiwania od właściciela terenu i ruszyli w drogę.

– Usłyszeliśmy nawet, że nic tam nie znajdziemy, bo już wiele razu tu chodzono z detektorami i wszystko jest przebrane – wspomina pan Mariusz.

Teren na który się wybrali jest ogromny. Farma ciągnęła się kilkanaście mil. Detektoryści sprawdzili najpierw jedno pole, potem udali się na drugie. Koledzy pana Mariusza przeszli przy szpalerze drzew.

– Byłem w tyle za nimi, bo wyciągałem jeszcze sprzęt z samochodu. Ruszyłem więc nieco inną trasą, żeby nie sprawdzać tego samego terenu co oni. Moją uwagę zwróciła specyficzna górka na polu. Ruszyłem więc w jej stronę – opowiada znalazca skarbu.

Ta decyzja poskutkowała odnalezieniem jednego z najważniejszych skarbów w historii brytyjskiej archeologii. Nagle urządzenie głogowianina wskazało coś znajdującego się pod ziemią. Do pana Mariusza dołączyli koledzy, którzy stwierdzili, że to musi być coś z epoki Rzymu, choć nigdy czegoś takiego nie widzieli. Potem ruszyli w swoją stronę a on sam przeszedł jeszcze kawałek. Po kilku metrach usłyszał w słuchawkach czysty, mocny sygnał. Detektor wykrył coś wielkiego. Wtedy już wiedział, że trafił na wyjątkowe znalezisko.

Niespodziewane znalezisko
Głogowianin wykopał niewielki otwór. Ponownie dołączyli też do niego koledzy. Wydobycie przedmiotów nie było łatwe, bo znajdowały się pod ogromną ilością kamieni. Wreszcie jednak spod ziemi wydobyto pierwsze części skarbu.

– Moim oczom ukazała się piękna, zielona patyna. Ten widok potwierdził, że mamy do czynienia z czymś starym. Gdy jednak wyciągaliśmy dalej, dostrzegliśmy drewniane elementy. To już było coś. Podjęliśmy decyzje o przerwaniu kopania, żeby nie niszczyć warstw historycznych – opowiada pan Mariusz.

REKLAMA

Następnie poszukiwacze zakopali znalezisko i cały dzień chodzili po polu, omijając to miejsce. Zdawali sobie sprawę, że ktoś mógł ich obserwować i zwrócić uwagę na miejsce, w którym spędzili sporo czasu. Wieczorem zaś pan Mariusz skontaktował się z muzeum. Archeolodzy szybko zorganizowali ekspedycję i już po dwóch dniach spotkali się na miejscu ze znalazcą. Szybko wyszło na jaw, że znalezisko jest bezprecedensowe.

Skarb sprzed blisko 3000 lat
Okazało się, że pod ziemią znajduje się m.in. miecz (wciąż w pochwie) oraz uprząż dla konia z epoki brązu. W Szkocji do tej pory odnaleziono niewiele takich artefaktów z epoki brązu, dlatego wiadomość o znalezisku Polaka zelektryzowała tamtejszych miłośników oraz badaczy historii. Jak powiedział głogowianinowi jeden z profesorów ostatniego tak istotnego znaleziska w tych okolicach dokonano... w połowie XIX wieku.

Co czyni je tak wyjątkowym? Właśnie fakt, że uprząż zachowała drobne elementy z drewna, które na ogół niszczone są przez działanie czasu. Dzięki temu archeolodzy mogli zobaczyć i zbadać taką uprząż w całości. Badania w tym miejscu trwały ponad 20 dni i znaleziono tam również drobne ozdoby i pierścienie. Nie wykonano jednak normalnego wykopu. Zwykle badania archeologiczne trwałyby co najmniej kilka miesięcy, ale organiczne elementu musiały jak najszybciej znaleźć się w warunkach laboratoryjnych. Badacze wykopali więc całą bryłę ziemi w której znajduje się znalezisko. Przetransportowano ją do laboratorium i tam przez następne miesiące skarb będzie wydobywany i badany.

Archeolodzy podkreślają, że głogowianin zachował się bardzo profesjonalnie. Po odnalezieniu skarbu, nie naruszył miejsca wykopu, co pozwoliło na przeprowadzenie dokładniejszych badań.

Pilnował wykopu w dzień i w nocy
Głogowianin, czując wagę swojego odkrycia, wraz z kolegami w pełni zaangażowali się w prace wykopaliskowe. Wybudowali obóz, z którego potem korzystali archeolodzy. Pilnowali go w dzień i w nocy.

– Raz przyszła taka burza, że połamała kilka namiotów, jeden zwiało kilkaset metrów dalej. A my trzymaliśmy ostatni namiot, pod którym znajdowało się wykopalisko – wspomina Mariusz Stępień. – No i były jeszcze owce. Całe ich stado pasło się na polu obok. Trzeba było pilnować, żeby nie weszły do namiotów – dodaje.

Głogowianin nie kryje dumy z odkrycia. Jak przyznaje, bardzo cieszy go fakt, że pomógł w odnalezieniu tak ważnych dla historii Szkocji artefaktów. Zainteresowały one nie tylko brytyjskich badaczy, ale również społeczność archeologów z innych krajów.

To głogowianin z urodzenia - właśnie odwiedził rodzinne miasto
Pan Mariusz pochodzi z Głogowa na Dolnym Śląsku. Tu się wychował i chętnie wraca w rodzinne strony. Choć przyznaje, że ostatnio nie tak często jak kiedyś, bo brakuje mu na to czasu. Od lat mieszka w Edynburgu, gdzie realizuje również swoją pasję - jaką jest poszukiwanie skarbów z detektorem. Zajmuje się tym od dziewięciu lat.

– Z przyjaciółmi odprężamy się w ten sposób. Co niedzielę chodzimy po pięknych terenach Szkocji. Nie dość, że podziwiamy piękne widoki, to jeszcze mamy okazję odszukiwać pamiątki przeszłości. Choć takie znalezisko jak teraz, trafia się raz w życiu – mówi Mariusz Stępień.


Głogowianin dodaje, że bardzo żałuje tego, jak społeczność detektorystów traktowana jest w Polsce.
W Wielkiej Brytanii dzięki odpowiednim przepisom muzea zapełniły się znaleziskami sprzed lat.
Znaczące znaleziska raportowane są do muzeów, które mogą wypłacić odpowiednie znaleźne i przejąć obiekt lub zwrócić go znalazcy.

– Do muzeum trafiła wcześniej znaleziona przeze mnie średniowieczna zawieszka w kształcie serca – przyznaje pan Mariusz.
– W Polsce to wygląda jednak zupełnie inaczej.

Od stycznia 2019 roku w naszym kraju chodzenie z detektorem jest przestępstwem, jeśli zgody na sprawdzenie jakiegoś obszaru nie wyrazi Wojewódzki Konserwator Zabytków.


W Wielkiej Brytanii chwała dla znalazcy artefaktu a państwo płaci znaleźne.

W Polsce więzienie albo ostatecznie po rewizji w miejscu zamieszkania dyplom w nagrodę.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 15265
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 527 razy
Otrzymał/a podziekowań: 593 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 23 sie 2020 09:29

Prawdziwi poszukiwacze skarbów nie chodzą z wykrywaczami metali po plaży
EWA RACZYŃSKA
22.08.2020 rok

W Polsce jest do 150 tysięcy poszukiwaczy skarbów
Poszukiwania przy użyciu wykrywacza metali wymagają odpowiednich zezwoleń, nie potrzeba ich jedynie na nadmorskich plażach
Są osoby, dla których przeszukiwanie plaż staje się sposobem dodatkowego zarobku, miejscowi są w stanie znaleźć nawet kilkaset złotych w monetach i wartościowych przedmiotach - mówi Łukasz Bała
Za niezgodne z polskim prawem używanie detektora dziś grozi do dwóch lat więzienia

link https://kobieta.onet.pl/prawdziwi-poszu ... zy/l6kxgyc

Wszystko zgodnie z przepisami
Jeszcze jakiś czas temu byłam przekonana, że każdy, kto chce może kupić wykrywacz i ruszyć z nim do lasu, na pole, czy plażę i znalezione skarby przechowywać u siebie w domu.
Tymczasem wcale tak to nie wygląda.

Poszukiwacze skarbów potrzebują pozwoleń na przeczesywaniu danego terenu.
Muszą się zwrócić do odpowiednich instytucji, m.in. do konserwatora zabytków, lasów państwowych, by móc sprawdzić, czy pod ziemią nie znajdują się historycznie wartościowe przedmioty.
- Pamiętam pozwolenie, które pozwalało nam na szukanie, ale już nie na kopanie, więc jaki to miało sens.
Sprawa otarła się o ministerstwo i w końcu pozwolenie uzyskaliśmy - mówi Łukasz Bała, prezes Kohorty - stowarzyszenia historyczno - eksploracyjnego.

Brak pozwolenia skutkuje konsekwencjami prawnymi.
- Jeśli policja złapie cię z wykrywaczem bez pozwolenia, możesz mieć poważne kłopoty, dlatego tego nie robimy.
Ostatnio znajomy chciał wypróbować nowy wykrywacz, poszedł za dom swojej mamy, na ich własny teren.
Zobaczyła go sąsiadka, nie poznała i wezwała policję.

Chłopak trafił na 48 godzin na dołek, wyszedł po 24 po wpłacie 500 zł, oczywiście przeszukano mu mieszkanie sprawdzając czy nie ukrywa jakiś przedmiotów, które mogą być uznane za zabytek i są nielegalnie przechowywane.
Mogą wtedy zabrać nawet starą porcelanę po babci - tłumaczy Łukasz Bała
.


Znaleziony skarby przekazywane są do konserwatora zabytków, ten określa wartość historyczną przedmiotów, które najczęściej przekazywane są do muzeów i podnoszą atrakcyjność wystaw.

Narodowy Instytut Dziedzictwa szacuje, że w Polsce jest około 250 tysięcy poszukiwaczy.
- Myślę, że te dane są zawyżone, bo prowadzone na podstawie sprzedaży wykrywaczy.
Można założyć, że jest 250 tysięcy użytkowników detektorów, ale samych poszukiwaczy skarbów jest maksymalnie do 150 tysięcy - mówi Jacek Wielgus, prezes Polskiego Związku Eksploratorów.

- Niestety nasza działalność nie jest wprost uregulowana prawnie, przepisy są niedoprecyzowane.
W związku z tym pojawia dużo nieprawidłowości w stosowaniu prawa.
Wiele osób używa detektorów w nieświadomości prawnej - tłumaczy Wielgus.

Gdyby pani zadzwoniła do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków pytając, czy na poszukiwanie wykrywaczem jest potrzebne pozwolenie, to usłyszałby pani, że nie, jeśli nie szuka pani zabytków.

I tu zaczyna się problem, bo nie jest wprost określone, co w Polsce zabytkiem jest.

Przepisy są tak enigmatyczne, że zabytkiem może okazać się złotówka, którą wczoraj pani zakopała, bo w myśl przepisów spełnia ona przesłanki określające zabytek, czyli znajduje się w warstwie kulturowej z XXI wieku, jest to dzieło rąk ludzkich i przedstawia jakąś wartość - jednej złotówki.

Na tym polega absurd sytuacji, w jakiej się znajdujemy.
Dlatego jako PZE podjęliśmy działania mające na celu doprecyzować przepisy i uregulować działalność poszukiwaczy skarbów w Polsce, byśmy mogli bez ponoszenia konsekwencji prawnych, takich jak dziś, wyszukiwać znaleziska czasami sprzed setek lat, by inni także mogli je zobaczyć - komentuje Jacek Wielgus.


czekaj na nowe przepisy tatka latka.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Wróć do „Zagadnienia Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości