Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 16 paź 2019 07:10

NIECODZIENNE ZNALEZISKA
Data publikacji 14.10.2019

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach wraz z funkcjonariuszami z podkarpacia w ramach wspólnych działań z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Kielcach zabezpieczyli u pięciu mężczyzn kilkaset monet, głównie tzw. „Boratynek”, kilka fibul pochodzących z okresu wpływów rzymskich, zabytkowe metalowe figurki, a także trzy sztuki broni tzw. „samoróbki”.
Zatrzymani mężczyźni odpowiedzą przed sądem i będą musieli wyjaśnić posiadanie tych „wykopalisk”.

link http://policja.pl/pol/aktualnosci/18013 ... ziska.html

W minioną środę, świętokrzyscy mundurowi wraz z kolegami z Kazimierzy Wielkiej, podkarpacia oraz pracownikiem Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Kielcach odwiedzili kilka posesji na terenie Mielca i powiatu mieleckiego.

Mieli podejrzenie, że kilku mężczyzn może posiadać przedmioty, które są zabytkami, a fakt ich odnalezienia nie został zgłoszony do odpowiedniego urzędu.
Policjanci przeszukali posesje i pomieszczenia gospodarcze trzech mężczyzn w wieku 28, 46 i 49 lat.
W trakcie czynności zabezpieczyli wiele cennych i zabytkowych przedmiotów, m.in. kilkaset rożnego rodzaju monet tzw. „Boratynek”, czy pochodzących z okresu wpływów rzymskich fragmentów fibuli, ozdobnych spinek do szat, dawniej zastępujących guziki.

Mężczyźni nie posiadali zezwoleń na poszukiwanie zabytków i nigdy się o nie starali.
Z ustaleń wynika, że przedmioty te znaleźli głównie na terenie powiatu buskiego, kazimierskiego i staszowskiego.
Tego samego dnia mundurowi zawitali także na posesję 40-latka z gminy Stopnica.
Tam zabezpieczyli trzy sztuki broni tzw. „samoróbek”.

Z kolei w miniony piątek mundurowi wspólnie z policjantami z IV Komisariatu Policji złożyli wizytę 40-letniemu miezkańcowi Kielc.
Tam podczas przeszukania zabezpieczyli około 170 monet, głównie „Boratynek”, szczęść fragmentów fibul, metalowe figurki i stempel do pieczęci.

Wszyscy ustaleni mężczyźni będą musieli wyjaśnić sprawę przed sądem.

Zabezpieczone przedmioty będą oceniane przez biegłego.
Za naruszenie przepisów Ustawy o ochronie zabytków może grozić wysoka grzywna.

Przypominamy! Każdy kto odnalazł przedmiot, co do którego istnieje przypuszczenie iż jest on zabytkiem powinien niezwłocznie powiadomić o tym fakcie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków lub Wójta (burmistrza, prezydenta miasta) albo dyrektora Urzędu Morskiego.

Opr. KT

Źródło: KWP w Kielcach


Znależć i nie zgłosić o tym fakcie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków lub Wójta (burmistrza, prezydenta miasta) albo dyrektora Urzędu Morskiego to własnoręczne zakładanie sobie kajdanek na ręce.

Przepisy powodują, że przy otwartych granicach UE cenne znaleziska szybko są wywożone z kraju.
Bo taki jest klimat przepisów.

I nikt nie jest zainteresowany zmianą przepisów.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 16 paź 2019 14:54

BEZ ZEZWOLENIA POSZUKIWAŁ ZABYTKÓW. W JEGO DOMU ZABEZPIECZONO 130 PRZEDMIOTÓW
Data publikacji 15.10.2019

Kryminalni z Krosna Odrzańskiego i Gubina zatrzymali mężczyznę, który za pomocą detektora metali szukał bez zezwolenia ukrytych zabytków w ziemi.
Funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 130 wydobytych przez niego przedmiotów, które poddane zostaną ocenie biegłego.
Policjanci znaleźli także w miejscu jego zamieszkania marihuanę i krzewy konopi.
Mężczyzna usłyszał zarzuty.

link http://www.lubuska.policja.gov.pl/go/se ... iotow.html

Każdego dnia kryminalni docierają do informacji, które wykorzystują w codziennej służbie i pozwalają zatrzymywać sprawców różnych przestępstw.

Jednym z obszarów, który także jest w ich zainteresowaniu jest ochrona zabytków i przeciwdziałanie wszelkim procederom z tym związanych.
Dlatego kryminalni z Krosna Odrzańskiego i Gubina mając informację, iż mieszkaniec powiatu krośnieńskiego za pomocą detektora metali szuka bez zezwolenia ukrytych zabytków w ziemi, które przechowuje w miejscu zamieszkania, postanowili to sprawdzić.
Ponadto jak wynikało z ich ustaleń, miał on również posiadać narkotyki.

Policjanci dotarli do mężczyzny, który przyznał się iż ma wykrywacz za pomocą którego pozyskuje zabytkowe przedmioty.
Policjanci znaleźli marihuanę oraz krzewy konopi, które rosły na terenie jego posesji.
Łącznie policjanci zabezpieczyli blisko 130 wydobytych przez mężczyznę różnych przedmiotów, w tym między innymi monety o różnych nominałach, plomby ołowiane, odznaki, elementy klamry oraz zawieszki, mogące być zabytkiem, które trafią na badania do biegłego. Wśród zatrzymanych rzeczy był także nabój myśliwski, wykrywacze metali, ponad 60 gramów marihuany oraz sześć krzewów konopi w różnych fazach wzrostu.
Mężczyzna został zatrzymany.

Podczas przesłuchania 27-latek usłyszał cztery zarzuty.
To posiadanie środków odurzających i uprawę konopi innych niż włókniste, za które grozi do trzech lat pozbawienia wolności, posiadanie wbrew wymaganego zezwolenia amunicji, które to przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Kolejny zarzut dotyczy prowadzenia bez zezwolenia poszukiwań ukrytych zabytków za pomocą detektora metali.

W tym przypadku art. 109c. Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami wyraźnie określa, że „kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”



asp.szt. Justyna Kulka

Komenda Powiatowa Policji w Krośnie Odrzańskim


Takie jest prawo.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 16 paź 2019 15:34

AMATORSKI POSZUKIWACZ SKARBÓW ZNALAZŁ ZŁOTĄ BRANSOLETKĘ SPRZED 4000 LAT
Dzisiaj, 16 października 2019 rok


Billy Vaughan, który w wolnym czasie szuka skarbów, korzystając z detektora metalu, trafił przypadkiem na absolutny rarytas.
Mowa o wykonanej z 22-karatowego złota bransoletce mającej ponad 4000 lat.

link https://nt.interia.pl/news-amatorski-po ... Id,3281321

54-letni Vaughan, na co dzień pełniący funkcje opiekuna w szpitalu, trafił na skarb w hrabstwie Whitehaven (Anglia), całkiem niedaleko od miejsca swojego zamieszkania.

Aż trudno uwierzyć, ale znalezisko było zagrzebane na głębokości dwunastu centymetrów.
"Moje pierwsze skojarzenie?
To fragment sprzętu wykorzystywanego do wspinaczki lub element, który odpadł z traktora" - powiedział w rozmowie z "Daily Mail".
"W życiu nie sądziłem, że to może być złoto" - dodał.

Dopiero po tym, jak zawiózł znalezisko do swojego kolegi, miało okazać się, że to wartościowy skarb z minionej epoki.

Bransoleta była wykonana z czystego złota.
Jej waga wynosiła 11 uncji.
Rynkowa wartość podana przez "Daily Mail" wynosi około 11 tys. funtów brytyjskich, czyli około 54 tys. złotych.

Biorąc jednak pod uwagę wartość historyczną - znalezisko bez wątpienia będzie warte znacznie więcej.
Ile?
To już decyzja odpowiedniego organu - Treasure Valuation Committee zajmującego się wycenianiem odnalezionych artefaktów.
Po oszacowaniu ceny, Vaughan będzie musiał sprzedać odkrytą bransoletę muzeum.
Tego wymaga prawo.

"Nie chcę zapeszać i myśleć o pieniądzach, dopóki ich nie dostanę, ale wiadomo, że każda dowolna suma będzie przydatna" - podsumował szczęśliwy znalazca.

Brytyjska gazeta podaje przykład innego znaleziska w Norfolk, które zostało wycenione na około 23 tys. funtów, czyli około 113 tys. złotych.



Co kraj to obyczaj.

Policja krajowa jak na razie nie złapała poszukiwacza skarbów w Polsce ze złotem czy to w monetach czy wyrobach.
To mówi dużo.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 19 paź 2019 21:02

Wybrał się na grzyby.
Sensacyjne odkrycie w lesie pod Słupskiem


link https://wideo.wp.pl/wybral-sie-na-grzyb ... 184979585v


W lesie w Szczecinku na Pomorzu grzybiarz natknął się na średniowieczny skarb - monety sprzed tysiąca lat.
Mężczyzna niemal "potknął się" o nie. Informację o skarbie natychmiast zgłosił Urzędowi Ochrony Zabytków.
Po przeszukaniu lasu odkryto łącznie 200 srebrnych i posrebrzanych arabskich dirhemów z VII-X w. i irańskich drachm.
Monety były ukryte w lepionym naczyniu, które rozbiły korzenie drzew.
Co arabskie monety robią w Szczecinku?
Eksperci sądzą, że zostały zakopane w pobliżu rzeczki, która niegdyś tamtędy przepływała i była dopływem Słupi, która w średniowieczu była skromnym szlakiem handlowym.
Niesamowite, wczesnośredniowieczne odkrycie trafiło do muzeum w Lęborku, a grzybiarz ma szansę na nagrodę.
17-10-2019

Znaleziony skarb został zgłoszony.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 25 lis 2019 09:32

Polak wybrał się w czasie przerwy w pracy nad Tamizę i znalazł drogocenną część biżuterii sprzed ponad tysiąca lat
22.11.2019
Londyn
Wielka Brytania
ciekawostki
wasze sprawy
historie

Polak w czasie przerwy w pracy znalazł część biżuterii datowanej na ponad tysiąc lat.
Znalezisko trafiło do Museum of London na dokładne badania.
Za minimum 6 miesięcy Polak będzie mógł otrzymać równowartość skarbu.

Mieszkający i pracujący w Londynie Polak znalazł nad Tamizą, niedaleko Battersea Park złoty koralik sprzed ponad tysiąca lat Archeolodzy z londyńskiego muzeum stwierdzili, że najprawdopodobniej jest to część biżuterii anglosaskiej.

link https://www.polishexpress.co.uk/polak-w ... ysiaca-lat

Polak, który na co dzień mieszka w Londynie, wybrał się w czasie przerwy w pracy nad Tamizę, gdzie ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu znalazł skarb archeologiczny.
Mężczyzna dostrzegł złoty koralik wśród kamieni niedaleko Battersea Park, a jego zdjęcia wysłał następnie do Museum of London z prośbą o opinię.

Odkrycia Polak dokonał dwa tygodnie temu, jednak dopiero niedawno poznał on opinię archeologa na temat swojego znaleziska.
Nasz rodak spotkał się parę dni temu ze specjalistą z Museum of London, który bez wahania stwierdził, że złoty koralik jest bardzo starym elementem biżuterii, najprawdopodobniej sprzed ponad tysiąca lat z czasów anglosaskich.

Polak musi poczekać minimum 6 miesięcy, na zakończenie procedury skarbowej i badań znaleziska, a potem dopiero może otrzymać nagrodę stanowiącą 100% wartości skarbu.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku mieszkaniec Kent znalazł przy użyciu wykrywacza metali skrytkę pełną złotych monet pochodzących z epoki żelaza, a znalezisko zostało okrzyknięte największym tego typu od 20 lat w Wielkiej Brytanii.
Skarb został przekazany British Muzeum.


Dwa kraje członkowskie UE - Polska i GB a jakie różne prawa dotyczące znalezionego skarbu.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 29 lis 2019 09:18

Historia skarbu znalezionego na śmietniku. W Polsce, pod Wrocławiem
Tomek Bonek
26 lis, 2019 rok

Średniowieczna korona ze złota wysadzana kamieniami szlachetnymi.
Zapony, zawieszki, pierścienie i złota taśma.
Mnóstwo średniowiecznych monet.
Wszystko to znaleziono na... wysypisku śmieci i gruzu w Środzie Śląskiej.

Kiedy w 1976 roku zza zegara ratuszowej wieży robotnicy wyciągnęli metalowy walec, który ktoś ukrył tu przed wiekami, po raz pierwszy w życiu poczuli tak wielkie emocje.
Byli pewni, że w środku jest skarb.
Nie myśleli wówczas, co z nim zrobią.
Chcieli go tylko wziąć w ręce i schować
. Ogarnęła ich gorączka złota.
Próbowali otworzyć puszkę.
Szło im ciężko, bo był porządnie zamknięty, tak szczelnie, by przez długie lata jego zawartości nie zniszczyła wilgoć.
Gdy po dłuższym czasie udało im się podważyć wieczko, z puszki wysypały się setki monet oraz opieczętowane lakiem dokumenty.

link https://businessinsider.com.pl/skarb-sr ... bu/xkrnwdk

Dochodziły do mnie plotki, że coś tam znaleziono, ale na moje pytanie ksiądz odpowiedział negatywnie - zeznał później inspektorowi Najwyższej Izby Kontroli Lucjan Owczarenko, ówczesny dyrektor średzkiego muzeum.

Sprawą nie zajęła się ani milicja, ani prokuratura.
Może dlatego, że w miasteczku panowały towarzyskie układy między prominentami, a może to były tylko plotki...

O rzekomo znalezionym skarbie szybko zapomniano.
I pewnie nikt by nie wygrzebał tej sprawy, gdyby nie to, co stało się siedem lat później.
W 1985 roku znów kopano doły pod fundamenty na starówce Środy Śląskiej, małej podwrocławskiej miejscowości.
24 maja, koło czwartej po południu, na placu budowy ktoś wrzasnął:
- Stop!
Zatrzymajcie koparkę!
Ryszard Widurski z Rakoszyc, który siedział w kabinie maszyny, wyłączył silnik.
Wysiadł z pojazdu i zdębiał.
To, co zobaczył, na zawsze utkwiło w jego pamięci.
W wykopie przy ulicy Daszyńskiego 12 położonej nieopodal rynku, wśród gruzu coś połyskiwało.
Tysiące srebrnych krążków wysypały się z rozbitego glinianego naczynia.
To był skarb, po latach nazwany małym skarbem średzkim.

Wszyscy rzucili się do wykopu.
Szukali czegoś więcej.
Ziemię rozgrzebywano gołymi rękoma.
Ktoś chwycił za szpadel.
Nim spostrzegli to pracownicy budowy, w dole pojawili się przypadkowi ludzie: przechodnie i bawiące się w okolicy dzieci.
Ukradkiem pakowali do kieszeni wszystko to, co udało im się znaleźć.
Co sprytniejsi wybierali tylko złote monety, pozostawiając szaraki dla reszty.

Po monecie na pamiątkę

O znalezisku trzeba było powiadomić władzę.
Nie obyło się oczywiście bez kłótni.
Jedni bowiem chcieli zatrzymać skarb dla siebie, inni bali się posądzenia o kradzież i woleli zawiadomić Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych (w PRL pod taką komórkę podlegała Milicja Obywatelska).
Dobrze wiedzieli, że według prawa to, co zostało ukryte w ziemi przed 1945 rokiem, należy do państwa, a za przywłaszczenie grozi surowa kara.
I tak też się stało.
Milicjantom o sprawie donieśli traktorzyści.
Pozostałe jeszcze monety, Ryszard Widurski, który kierował koparką, zapakował do wiadra i zamknął w szoferce.
Około pół do piątej urzędnicy z RUSW zabezpieczyli znalezisko, nawet nie przeliczyli monet i... poszli do domów.

- Funkcjonariusz MO na pamiątkę wręczył nam po jednej monecie srebrnej – opowiadał później jeden z robotników pracujących w wykopie.

Tymczasem, wieść gminna o skarbach znalezionych na budowie w centrum Środy Śląskiej rozniosła się po okolicy.
Pod osłoną nocy, w miejscu odkrycia zjawiło się wiele osób.
Każda z nich liczyła, że może coś jeszcze znajdzie. I kto wie, co wówczas wpadło w ręce rabusiów.

Dopiero następnego dnia o odkryciu powiadomiony został pierwszy specjalista, znawca tematu. Był nim Jerzy Lodowski, dyrektor Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu.
Przyjechał do Środy, obejrzał teren, gdzie znaleziono monety, zapakował je do dużego fiata i wywiózł do Wrocławia.
Na tym zamieszanie się skończyło, a prace na budowie wznowiono.
Taką decyzję podjęły miejskie władze.
Sprawą rozkradzenia części znaleziska nie zajęła się ani milicja, ani prokuratura.

Dopiero w pracowniach wrocławskiego muzeum archeologicznego i to po kilku tygodniach – 10 czerwca, dokładnie obejrzano i przeliczono skarb.
Wynik był zdumiewający: - 3424 monety o łącznej wadze 12,7 kg.
Nikt już nie miał wątpliwości – to był jeden z najcenniejszych skarbów monet znaleziony w ostatnich latach w Europie.

Skarb wyrzucony na śmietnik
Był 24 maja 1988 roku.
Minęły trzy lata od odkrycia średzkich monet.
Na ulicy Daszyńskiego znów pracowali budowlańcy.

- Rozbierali kamienicę numer 14.
Zaledwie 12 metrów od miejsca, w którym trzy lata wcześniej znaleziono monety.
Oj, to było znane miejsce w Środzie.
Tu była melina, chyba najgłośniejsza w Środzie.
Ale żuli stąd pogoniono, bo budynek zaczął się przechylać po tym, jak tuż przy nim wykopano doły pod kable telefoniczne.
No i kazano go rozebrać, choć w środku była zabytkowa, ponoć gotycka, piwnica – opowiada mieszkaniec jednego z budynków przy Daszyńskiego.
Praca wrzała, a gruz z budowy trafiał na wysypisko znajdujące się kilka kilometrów od centrum miasteczka.
Miał tu stanąć nowoczesny budynek mieszkalny.

Dochodziła 11.10.
Robotnicy pogłębiali dół pod fundamenty, gdy jeden z nich żartował:
Na pewno znajdziemy jakiś skarb..., drugi zamarł ze zdziwienia.
W piasku leżały gliniane skorupy, a wśród nich coś połyskiwało.
To znowu były monety, schowane przez kogoś przed wiekami.
Do wykopu rzucił się każdy, kto był w pobliżu - kilkadziesiąt osób.
Ludzie wskakiwali sobie na plecy.
Jeden drugiemu wydzierał monety z rąk.
Pakowali je do kieszeni.
Sprytniejsi nie brali srebrnych szaraków, tylko wybierali złote.
Każdy chciał mieć choć trochę dla siebie.
Nikt nie zastanawiał się, czy można, czy też nie.
Zadziałała siła tłumu.

Dwaj pracownicy wynieśli z wykopu jeden dzban z monetami i schowali go w baraku.
Stał tak do rana na blacie piły mechanicznej.
O znalezieniu kolejnego skarbu w Środzie Śląskiej znów powiadomiono Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych.
Tym razem donieśli pracownicy centrali telefonicznej, którą budowano w 1985 roku, na sąsiedniej działce, w miejscu, gdzie odkryto poprzedni skarb.

Na placu budowy pojawił się Jan Szawan, inspektor Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w towarzystwie pracowników miejscowego Muzeum Rzemiosł Drzewnych: studenta trzeciego roku archeologii, Wojciecha Balcerzaka i Zbigniewa Aleksego.
Używając swojego autorytetu i niecenzuralnych słów, postraszyli zgraję przypadkowych rabusiów.
Przypomnieli im o odpowiedzialności karnej za przywłaszczenie znaleziska.
Od budowlańców udało im się odzyskać 1297 monet oraz fragmenty glinianego naczynia.
Jednak wszyscy przypuszczali, że i tym razem nie odzyskano wszystkiego.

Do pilnowania wykopu wystawiono strażników, którzy czuwali przy nim przez całą noc.
W międzyczasie powiadomiono o skarbie specjalistów z Wrocławia.
Nie spieszyło im się jednak do sensacyjnego odkrycia - przyjechali dopiero następnego dnia.

Rano, do pracy przy wykopach nie przyszła część z zatrudnionych tam robotników.
Jak się okazało, świętowali, bo udało im się przejęć sporą część odkrytych dzień wcześniej monet
. Ludzie opowiadali o wielkim pijaństwie w miejscowej knajpie, podczas której za alkohol płacono średniowiecznymi monetami.
Ale wówczas nikt ich absencją się nie przejął.

Srebrne "grosze praskie" z pierwszej połowy 14 wieku, część bezcennego skarbu średzkiego
W miasteczku zrobiło się nerwowo, bo po raz kolejny przed rozpoczęciem budowy na zabytkowej starówce Środy nie przeprowadzono wcześniej badań archeologicznych.
Nie zrobiono tego, mimo że już 12 grudnia 1985 roku pracownik Wojewódzkiego Ośrodka Archeologiczno – Konserwatorskiego we Wrocławiu do dokumentów dotyczących budynków przy ul. Daszyśnkiego wpisał następująca notatkę:
Należy powiadomić WOAK o terminie rozpoczęcia prac ziemnych, które muszą być nadzorowane przez służby konserwatorskie, gdyż istnieje możliwość natrafienia na ślady osadnictwa średniowiecznego.

W jednym z protokołów pokontrolnych inspektor NIK napisał:
„Badania wykazały, iż nie przestrzegano ustawowych obowiązków i dopuszczono się rażących zaniedbań (...).”

O zabytkowym charakterze miasta przypomniano sobie po fakcie.
Dopiero dzień po odkryciu monet, około godz. 8.00, na miejscu pojawili się wykwalifikowani specjaliści od skarbów, pracownicy Wojewódzkiego Ośrodka Archeologiczno – Konserwatorskiego.
Ci jednak na niewiele się przydali.

- Wykop był doszczętnie zniszczony.
Robotnicy dokopali się do warstwy żwiru.
Ze średniowiecznej zabudowy nic kompletnie nie zostało.
Ściany były świeżo poryte łopatami.
Od strony zachodniej, między wykopem a ścianą gmachu centrali telefonicznej, na drodze leżały słupy betonowe, deski, cegły gotyckie i słomiane maty.
Zrobiliśmy więc tylko niezbędne szkice, a następnego dnia wykop sprawdziliśmy wykrywaczem metalu – opowiadał Tadeusz Kaletyn, dyrektor WOAK.

Prace zespołu WOAK nie trwały długo, bo nic nie znaleziono.
Już po południu dyrektor Kaletyn postanowił zakończyć badania i udostępnić plac budowy wykonawcy, choć dzisiaj, w świetle obowiązujących przepisów, byłoby to niemożliwe.
Ludzie i maszyny ruszyły.
Z motyką na skarby
Ekipa konserwatorsko-archeologiczna wróciła do Wrocławia. Tymczasem po okolicy rozeszły się pogłoski, że na pobliskim wysypisku gruzu i śmieci, które urządzono w 1985 roku na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, ludzie znajdują złotą biżuterię. Na OSiR ruszyły eskapady miejscowej ludności. Ludzie znów zaczęli liczyć na fart, że może uda im się coś znaleźć. I znajdowali.

Szukali pod osłoną nocy, tak, aby nikt nikogo nie zobaczył.
Na gruzowisko wybierał się ojciec z synem, kolega z kolegą, a nawet przyjaciółka z przyjaciółką.
Wyprawy wszyscy próbowali trzymać w tajemnicy.
Jednak mieszkańcy Środy doskonale widzieli, kto kopał i u kogo można było kupić skarby.
Do znalazców kierowani byli antykwariusze pytający po okolicy o precjoza i monety.
I znów, tak jak po znalezieniu skarbu w 1985 roku, pojawiły się autokary z niemieckimi turystami, którzy skupowali monety za szynkę w puszkach i trochę słodyczy oraz niemieckie marki.

W międzyczasie dyrektora średzkiego muzeum, Lucjan Owczarenko, odwiedził jeden z uczniów miejscowej szkoły.
Doniósł, że na wysypisku dzieci znajdują kolejne monety.
Władze miasta i lokalna komenda Milicji Obywatelskiej miały nowy problem.
Owczarenko zwołał ekipę kilkudziesięciu nastolatków, którzy mieli przeszukać teren.
30 maja ruszył z zapaleńcami, którym za każdą znalezioną monetę obiecał 500 złotych.
Rezultaty, już po pierwszym dniu, były bardzo zachęcające. 54 sztuki groszy praskich i... złota zausznica znaleziona przez ucznia Szkoły Podstawowej numer 3.


Reszta materiału na podanym linku.

Pokazuje ten przyklad że jakie prawo takie zachowania ludzkie.

Co jeszcze leży w ziemi?

Do dziś mieszkańcy małego miasteczka pod Wrocławiem zmagają się z klątwą skarbów.
Środa Śląska leżała bowiem na skrzyżowaniu najważniejszych szlaków handlowych.
To tu obracano ogromnymi sumami.
Złoto przysypywano garściami.
Nic więc dziwnego, że do dziś można je tutaj znaleźć.
Wiedzą o tym poszukiwacze skarbów, z którymi boryka się dziś policja i muzealnicy.
Funkcjonariusze walczą z amatorami, którzy rozkopują miasto.
Do dziś rabusie szukają także na wysypisku, gdzie znaleziono skarb tysiąclecia.
Buszują także w pobliskich lasach, gdzie znajdują się groby ludności kultury łużyckiej.
Wykopują z nich urny, które trafiają następnie do zachodnich antykwariatów.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 29 lis 2019 09:52

Tutaj przykład drastycznej "eksploracji"....

Rozkopywali tereny obozów zagłady, szukali złota w ludzkich kościach. "Nie wstydzą się tego"
KAROLINA ROGASKA
26 lis, 14:03

- Złota szukali bezrobotni, pracujący, kawalerowie, ojcowie, bogatsi, biedniejsi, karani, niekarani, mężczyźni, kobiety.
Kto mógł - mówi Paweł Piotr Reszka.
Właśnie ukazała się jego reporterska książka "Płuczki".
Opowiada w niej o Polakach, którzy rozkopywali tereny obozów w Bełżcu i Sobiborze, by odnaleźć kosztowności po zabitych Żydach.

link https://kobieta.onet.pl/rozkopywali-ter ... ie/2nc4p4s

Paweł Piotr Reszka dotarł do kopaczy i ich rodzin.
Wielu z nich nie miało problemu z tym, by opowiadać, co robili po wojnie.
Nie czuli, by był to powód do wstydu
- Ludzie tłumaczyli się biedą albo tym, że "przecież dużo osób chodziło" albo też tym, że teren był nieogrodzony i niezabezpieczony.
Że to przecież żaden cmentarz - mówi autor książki "Płuczki"
Z jednej strony bohaterowie reportażu wyrywali złote zęby z czaszek martwych ludzi, z drugiej, jak sami podkreślali, byli bardzo religijni - w niedzielę nie chodzili kopać, bo to dzień święty

Karolina Rogaska:
Zrobiłeś kiedyś reportaż o Sprawiedliwych wśród narodów świata, którzy, mimo że ratowali Żydów, nie chcieli o tym mówić, wstydzili się.
Pisząc "Płuczki" dotarłeś natomiast do ludzi, którzy szukali złota w szczątkach ofiar obozów zagłady i opowiadali o tym bez większego problemu.

Paweł Piotr Reszka:
Mamy do czynienia z sytuacją jednoznaczną moralnie, a jednocześnie osoby, które były zaangażowane w przeszukiwanie tych terenów, nie mają poczucia, że powinny się wstydzić.

Podejrzewam, że miałeś założenie, że trudno będzie namówić ich do zwierzeń.

Rozmawiałem wiele lat temu z nieżyjącym już historykiem Robertem Kuwałkiem, który napisał monografię o obozie zagłady w Bełżcu i to on opowiedział mi o kopaczach.
W swojej pracy poruszał ten temat raczej oględnie, wskazywał choćby na dokumenty dowodzące, że takie zjawisko miało miejsce.
Bez informacji o tym, czy ktokolwiek ktoś został skazany, ale że były prowadzone dochodzenia w sprawie bezczeszczenia miejsca pamięci.
Obawiałem się, że gdy znajdę kopaczy to odbiję się od ściany, nie będą chcieli rozmawiać.

Co zrobiłeś?

Poświęciłem sporo czasu, żeby znaleźć akta spraw sądowych, o których mówił Kuwałek.
Okazało się, że znajdują się na przykład w Instytucie Pamięci Narodowej.
Trochę mi to zajęło, bo nie były opisane w systemie katalogowym - żeby je znaleźć, potrzeba było sygnatury lub nazwiska.
Uzbrojony z wiedzę z akt, zacząłem szukać kopaczy i ich rodzin.
Wszyscy mieszkali w Bełżcu.
Konfrontowani z wyrokiem odpowiadali w sposób lakoniczny, unikali konkretów.

Czytając książkę, miałam wrażenie, że od samego początku szło gładko, a tu jednak był jakiś mur.

W przypadku drugiej części, którą tworzyłem w dużym stopniu na podstawie akt, rzeczywiście był.
Uznałem jednak, że skoro świadkowie nie chcą mówić, to zacznę na chybił trafił jeździć po okolicznych wioskach.
Trafiłem do człowieka, który zaszokował mnie swoją szczerością.
Po chwili rozmowy zaczął w pełen detali sposób opowiadać jak kopali doły, ile to wysiłku kosztowało, jak przeszukiwali szczątki.
Byłem zdziwiony, ale zaraz okazało się, że inni też są tak bezpośredni.
Jedna z pań wyznała, że bardzo się cieszyła z kolczyków, które jej mama znalazła w polu, na którym leżały też przecież szczątki zabitych ludzi.
To były jej pierwsze kolczyki w życiu.
Ktoś przyznał, że z żoną miał obrączki znalezione w Bełżcu.


polecam uwadze podany link.

I te książki wywołują spięcia. Autorzy są nazywani anty-Polakami.

Ale nie zmienia to faktu, że dyskusja trwa i takie książki cały czas się ukazują.
A skąd w nas taki strach?
Zdaję sobie sprawę, że dla części ludzi to może być szok.
Ja się nie uczyłem w szkole o tym, że byli też Polacy, którzy wydawali Żydów, że część ze Sprawiedliwych wśród narodów nie mówi o swojej odwadze, bo boi się reakcji sąsiadów.
Ani o tym, że tereny Treblinki, Sobiboru czy Bełżca były rozkopywane.
Albo o Jedwabnem.

To, że o czymś nie napiszemy, nie powiemy, nie sprawi, że wymażemy to co się wydarzyło z historii.
Nie gwarantuje też, że ktoś inny nie poruszy tego tematu.
Uważam, że dotykanie tych bolesnych historii pokazuje też w jakiś sposób naszą dojrzałość społeczną i też przeciwdziała generalizacji. Znajdziemy Polaków, którzy robili okropne rzeczy, ale to przecież nie skreśla tych, którzy zachowywali się bohatersko lub po prostu przyzwoicie.


Więcej materiału w ksiące pod tytułem "Kopacze" poszukiwacze żydowskiego złota autor Paweł Piotr Reszke.

Sugestia zmiany przepisów prawa dotyczącego eksploracji i znalezisk - widoczna gołym okiem.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 02 gru 2019 11:05

Każdy skarb znaleziony na terenie Wielkiej Brytanii według prawa należy do królowej i to Treasure Valuation Committee decyduje o tym, jak jego wartość zostanie podzielona między osobę, która go znalazła i ewentualnego właściciela ziemi.
Tak stanowi brytyjskie prawo.

Dwóch poszukiwaczy próbowało sprzedać znaleziony przez siebie skarb Wikingów wart 3 milionów funtów.
Zostali aresztowani
30.11.2019
ciekawostki
Wielka Brytania

Brytyjczycy znaleźli skarb Wikingów sprzed ponad tysiąca lat.
Zamiast o nim poinformować specjalistów, postanowili go sprzedać na czarnym rynku.
Poszukiwacze zostali aresztowani i postawieni przed sądem za kradzież.

link https://www.polishexpress.co.uk/dwoch-p ... resztowani

Dwóch poszukiwaczy skarbów zostało oskarżonych o kradzież złotych monet i biżuterii Wikingów (o łącznej wartości 3 milionów funtów), które znaleźli parę lat temu przy pomocy wykrywaczy metali.
Większa część ich znaleziska uważana jest za zaginioną.

Dwóch mężczyzn dokonało życiowego odkrycia, którego nie przekazali do zbadania żadnemu z muzeów, ale postanowili spieniężyć na czarnym rynku.
George Powell i Layton Davies znaleźli datowane na 1 100 lat wstecz monety oraz biżuterię Wikingów, których wartość szacowana jest na 3 miliony funtów.

Mężczyźni zostali aresztowani pod zarzutem kradzieży, a w sądzie okazało się, że drogocenne przedmioty pochodzą z okresu anglosaskiego, ale są typowe dla takich, jakie znajduje się w grobach Wikingów.

Dwóch oskarżonych znalazło skarb dzięki wykrywaczom metali na Eye Court Farm niedaleko Leominster w Herefordshire 2 czerwca 2015 roku.
Do jednego z okazów biżuterii należy złoty pierścień z IX wieku, bransoleta z głową smoka, srebrna sztabka, wisiorek z kryształu górskiego datowany na piąty wiek oraz 300 monet (z czego jedynie 31 przechwycono).
Policja dowody na znaleziska pozyskała m.in. z telefonów poszukiwaczy, którzy robili zdjęcia po odkryciu.

38-letni Powell i 51-letni Davies zostali oskarżeni o ukrywanie znaleziska wraz z dwoma innymi mężczyznami 60-letnim Paulem Wellsem i 57-letnim Simonem Wicksem, którzy są sprzedawcami starych monet.

Zgodnie z brytyjskim prawem doświadczeni poszukiwacze powinni donieść o swoim rzadkim znalezisku.
Niestety panowie zdecydowali się sprzedawać w małych ilościach znaleziony skarb na czarnym rynku.


A wystarczyło oficjalnie zgłosić i wysoka nagroda czekałaby na nich.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 03 gru 2019 07:30

Dzięki uprzejmości właścicieli portalu ochronaforum.eu mam przyjemność kontynuować wklejanie postów na temat ochrony zabytków, jednego z elementów ochrony mienia szeroko rozumianego.
Mieści się to moim zdaniem w zakresie ustawowego pojęcia ochrony osób i mienia określonego w Ustawie o Ochronie Osób i Mienia z 1997 roku z późniejszymi zmianami.
Proces ten rozumiem jako próbę lepszą albo gorszą syntezy pewnych zjawisk jakie mają miejsce tu i teraz w wąskiej dziedzinie jaką jest ochrona zabytków.
Doszedłem do wniosku, że próba skłonienia z mojej strony uczestników forum do dyskusji w tak wąskim temacie wymagałaby posiadania dość sporej wiedzy o zjawiskach handlu dziełami sztuki jako problemu współczesnego świata.
Nie potrafię zaprzeczyć że jest to ewentualna próba dyskusji o wielkich pieniądzach które są ukryte pod tym pojęciem.
Mnie osobiście interesują kwestie prawne i rozwiązania które zostały przyjęte w tej materii przez różne kraje świata.
Jest w Polsce Straż Muzealna która realizuje działania ochronne lub komercyjne firmy ochrony, które zabezpieczają fizycznie i technicznie obiekty w których znajdują się dzieła sztuki – szeroko rozumiane.
Tutaj raczej starałem się skupić na momencie w którym te obiekty - artefakty jeszcze nie znalazły się w obiekcie ochranianym, a jednak jak pokazuje rzeczywistość wymagają ochrony.
Artefakty o jakich konserwatorzy zabytków jeszcze nie mają pojęcia albo w najśmielszych snach jeszcze o ich istnieniu nie przypuszczali że są.
Co to jest pojęcie konserwator zabytków?
Konserwator zabytków − osoba zajmująca się konserwacją, renowacją, rekonstrukcją, zabezpieczaniem zabytków, w tym przedmiotów znalezionych przez archeologów.
Osobną kategorię konserwatorów zabytków stanowią osoby zajmujące się z racji sprawowanych funkcji w administracji publicznej (tzn. działający w ramach uprawnień nadanych im przez ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami) ochroną zabytków.
Zwyczajowo mianem konserwatora zabytków określano, wypełniających ww. zadania, pracowników Służby Ochrony Zabytków (obecnie wojewódzkich urzędów ochrony zabytków).
Formalnie tytuł konserwatora zabytków przysługuje wojewódzkim konserwatorom zabytków.
Do końca lat 90. XX w. wśród omawianej kategorii konserwatorów zabytków wyróżniano także konserwatorów zabytków archeologicznych (KZA), czyli pracowników służb konserwatorskich odpowiedzialnych za ochronę zabytków archeologicznych..
Tak widzę ten problem i uważam że stworzyłem pewną maleńką bazę zdarzeń do próby analizy zjawiska.
Zademonstrowane posty pokazują, że oprócz konserwatorów zabytków i służb ochrony zabytków są jeszcze prywatni znalazcy i posiadacze artefaktów.
I to jaka jest ich postawa w przypadku znalezienia „skarbu”.
I są to artefakty które nie znajdują należnego sobie miejsca w muzeum.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 14649
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 517 razy
Otrzymał/a podziekowań: 591 razy
Status: Offline

Re: Zabytki archeologiczne są własnością Skarbu Państwa - w tym znaleziony "skarb"

Postautor: Epitet » 03 gru 2019 09:05

Poruszoną sprawą są kwestie ujawnionych przypadków odkrycia artefaktów i ciemna liczba.
Ciemna liczba znalezionych artefaktów może być tylko przedmiotem szacunków i przypuszczeń.
I o tym zjawisku decyduje obowiązujące prawo.

USTAWA z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami
(Dz. U. z dnia 17 września 2003 r.)

link http://www.zabytki.pl/sources/prawo/ustawa.html

Paleta kar jest bardzo bogata - a w zamian list pochwalny albo dyplom.

Rozdział 11
Przepisy karne


Art. 108.
1. Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
3. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 sąd orzeka, a w razie skazania za przestępstwo określone w ust. 2 sąd może orzec, nawiązkę na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami w wysokości od trzykrotnego do trzydziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia.

Art. 109.
1. Kto bez pozwolenia wywozi zabytek za granicę lub po wywiezieniu go za granicę nie sprowadza do kraju w okresie ważności pozwolenia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
3. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 sąd orzeka, a w razie skazania za przestępstwo określone w ust. 2 sąd może orzec, nawiązkę na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami w wysokości od trzykrotnego do trzydziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia.
4. Sąd może orzec przepadek zabytku, chociażby nie stanowił on własności sprawcy.

Art. 110.
1. Kto będąc właścicielem lub posiadaczem zabytku nie zabezpieczył go w należyty sposób przed uszkodzeniem, zniszczeniem, zaginięciem lub kradzieżą, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
2. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec nawiązkę do wysokości dwudziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami.

Art. 111.
1. Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
2. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec: 1) przepadek narzędzi i przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia wykroczenia, chociażby nie stanowiły własności sprawcy; 2) przepadek przedmiotów pochodzących bezpośrednio lub pośrednio z wykroczenia; 3) obowiązek przywrócenia stanu poprzedniego lub zapłaty równowartości wyrządzonej szkody.

Art. 112.
1. Kto narusza zakazy lub ograniczenia obowiązujące na terenie parku kulturowego lub jego części, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega karze grzywny.
3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 lub 2, można orzec: 1) przepadek narzędzi i przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia wykroczenia, chociażby nie stanowiły własności sprawcy; 2) przepadek przedmiotów pochodzących bezpośrednio lub pośrednio z wykroczenia; 3) obowiązek przywrócenia stanu poprzedniego lub zapłaty równowartości wyrządzonej szkody.

Art. 113.
1. Kto będąc właścicielem lub posiadaczem zabytku wpisanego do rejestru lub innego zabytku znajdującego się w wojewódzkiej ewidencji zabytków nie powiadomi wojewódzkiego konserwatora zabytków o: 1) uszkodzeniu, zniszczeniu, zaginięciu lub kradzieży zabytku niezwłocznie po powzięciu wiadomości o wystąpieniu zdarzenia, 2) zagrożeniu dla zabytku niezwłocznie po powzięciu wiadomości o wystąpieniu zagrożenia, 3) zmianie miejsca przechowania zabytku ruchomego, w terminie miesiąca od dnia nastąpienia tej zmiany, 4) zmianach dotyczących stanu prawnego zabytku, nie póśniej niż w terminie miesiąca od dnia ich wystąpienia lub powzięcia o nich wiadomości
- podlega karze grzywny.
2. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec nawiązkę do wysokości dwudziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami.

Art. 114.
Kto uniemożliwia lub utrudnia dostęp do zabytku organowi ochrony zabytków, wykonującemu uprawnienia wynikające z ustawy, podlega karze grzywny.

Art. 115.
1. Kto niezwłocznie nie powiadomił wojewódzkiego konserwatora zabytków lub wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o odkryciu w trakcie prowadzenia robót budowlanych lub ziemnych przedmiotu, co do którego istnieje przypuszczenie, iż jest on zabytkiem, a także nie wstrzymał wszelkich robót mogących uszkodzić lub zniszczyć znaleziony przedmiot i nie zabezpieczył, przy użyciu dostępnych środków, tego przedmiotu i miejsca jego znalezienia, podlega karze grzywny.
2. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec nawiązkę do wysokości dwudziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami.

Art. 116.
1. Kto niezwłocznie nie powiadomił wojewódzkiego konserwatora zabytków lub wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o przypadkowym odkryciu przedmiotu, co do którego istnieje przypuszczenie, iż jest on zabytkiem archeologicznym, a także nie zabezpieczył, przy użyciu dostępnych środków, tego przedmiotu i miejsca jego znalezienia, podlega karze grzywny.
2. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec nawiązkę do wysokości dwudziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami.

Art. 117.
Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia prowadzi prace konserwatorskie, restauratorskie, roboty budowlane, badania konserwatorskie lub architektoniczne przy zabytku wpisanym do rejestru lub roboty budowlane w jego otoczeniu albo badania archeologiczne, podlega karze grzywny.

Art. 118.
Kto bez pozwolenia umieszcza na zabytku wpisanym do rejestru urządzenia techniczne, tablice, reklamy oraz napisy, podlega karze grzywny.

Art. 119.
Kto nie wykonuje zaleceń pokontrolnych, o których mowa w Art. 40 ust. 1, podlega karze grzywny.

Art. 120.
Orzekanie w sprawach określonych w Art. 110-119 następuje na podstawie przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.


Wybrałem sie na stronę Internetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

link https://www.gov.pl/web/kultura/miedzyna ... y-zabytkow

4.04.2019

W Muzeum Emigracji w Gdyni 24 kwietnia odbyła się uroczysta gala z okazji Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków.
Podczas uroczystości, w której uczestniczyła wiceminister kultury, Generalny Konserwator Zabytków Magdalena Gawin, osoby zaangażowane w ochronę i zachowanie dla przyszłych pokoleń narodowego dziedzictwa kulturowego otrzymały odznaczenia Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej oraz odznaczenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Ogłoszono także zwycięzców tegorocznej edycji konkursu „Zabytek Zadbany”.


Programy Ministra

Programy Ministra Programy MKiDN mają na celu dofinansowanie zadań z zakresu kultury o charakterze projektowym, z wyłączeniem stałej działalności kulturalnej podmiotów.
Skierowane są do instytucji kultury, organizacji pozarządowych, instytucji filmowych, szkół i uczelni wyższych, jednostek samorządu terytorialnego, podmiotów gospodarczych, kościołów i związków wyznaniowych oraz ich osób prawnych.
Osoby fizyczne nie są uprawnione do składania wniosków, poza jednym programem – Ochrona zabytków.

link https://www.gov.pl/web/kultura/programy-i-projekty

Na dzisiaj w ministerstwie dominuja sprawy kadrowe:

02.12.2019

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego powierzył pełnienie obowiązków dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie dr. hab. Łukaszowi Gawłowi, dotychczasowemu zastępcy dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie.
Nowy dyrektor MNW zostanie wybrany w trybie konkursowym.
W poniedziałek rezygnację z funkcji dyrektora złożył prof. dr hab. Jerzy Miziołek.

link https://www.gov.pl/web/kultura/dr-hab-l ... -warszawie

Polski Komitet Narodowy Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków
ICOMOS-POLSKA

link http://www.icomos-poland.org/pl/

PKN ICOMOS
ICOMOS - International Council on Monuments and Sites - Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków powołana została do życia w 1965 roku, na Kongresie założycielskim w Warszawie. Uchwała w tej sprawie została podjęta na II Międzynarodowym Kongresie Architektów i Techników Zabytków w Wenecji w roku 1964 razem z Kartą Wenecką i zamieszczona w dokumencie nr 2 tej uchwały.

ICOMOS jest organizacją pozarządową o zasięgu międzynarodowym, afiliowaną przy UNESCO.



Do głównych zadań ICOMOS należy rozpowszechnianie metod ochrony dziedzictwa kulturowego i konserwacji zabytków, wspieranie nowych badań dotyczących teorii i technologii służących przetrwaniu historycznego dziedzictwa:
budowli i zespołów architektonicznych,
założeń urbanistycznych i historycznych miast,
założeń pałacowo-ogrodowych i rezydencjonalnych oraz miejsc archeologicznych i krajobrazu kulturowego.

Ważną formą działalności jest opiniowanie obiektów kandydujących do wpisu na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Naturalnego oraz monitorowanie miast, miejsc i obiektów polskich znajdujących się na Liście (WHL).

Siedziba ICOMOS Międzynarodowego - Sekretariat znajduje się w Paryżu.
ICOMOS zrzesza około 10 800 członków z ponad 110 krajów świata.
Są to wybitni eksperci w zakresie konserwacji i ochrony dziedzictwa, historycy, historycy sztuki, architektury, urbanistyki, archeolodzy, geografowie, antropolodzy i prawnicy.

Polski Komitet Narodowy ICOMOS zrzesza ponad 220 najwybitniejszych polskich specjalistów z zakresu ochrony dziedzictwa i konserwacji zabytków.
Celem organizacji jest popularyzacja polskich osiągnięć w dziedzinie ochrony zabytków za granicą oraz przeniesienie na grunt Polski najlepszych doświadczeń zagranicznych.

Od początku powstania PKN ICOMOS prezesami byli: prof. Stanisław Lorentz (1965-1981), prof. Krzysztof Pawłowski (1981-1984), prof. Olgierd Czerner (1984-1993), prof. Krzysztof Pawłowski (1993-2002), prof. Andrzej Tomaszewski (2003-2008).


Tak to jest zorganizowane w Polsce.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Wróć do „Zagadnienia Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości